foto1
foto1
foto1
foto1
foto1



Jest prawie tak, jak w Turskim Lesie...

 

altByło ich sześciu, jak w tej piosence o matrosach, którą śpiewali wieczorami. Jeden -czarny i posępny, drugi - długi, szczupły blondyn, trzeci - mały, filuterny, czwarty -mądry, przemądrzały, piąty - oczy jak brylanty miał, szósty - wszystkich w pieśni ujął... Nazwano ich „Grajkami", kiedy zamieszkali razem w leśnej „willi", w Turskim lesie, w „Jędrusiowej Republice". „Simka" zastrzelili Niemcy w Łoniowie, „Zdzicha" dosięgła kula w Sulisławicach - padł obok Wandy jak dorodny kłos nadwiślańskiej pszenicy, „Szkot" ranny w Osieku - nie przeżył, na wieczną wartę niedawno odszedł „Andrzej".

Parę dni temu i „Pliszka" na niebieskie pokoje mieszkać poszedł. Na tym brzegu został tylko „Bobo"...

„Pliszka" - EUGENIUSZ DĄBROWSKI był jednym z pierwszych i najbliższych współpracowników legendarnego „Jędrusia" - Władysława Jasińskiego. Kiedy nadszedł tragiczny wrzesień 1939 r., poszedł do służby pomocniczej w OPL, był też łącznikiem. Kiedy do Tarnobrzega wkroczyli Niemcy, został zastępowym w samorzutnie zorganizowanym harcerskim zastępie „Łapiduchów", specjalizującym się w samarytance. Od początku okupacji związany był z tajną organizacją utworzoną przez Władysława Jasińskiego, skupiającą tarnobrzeską młodzież. Od marca 1940 r. stał się członkiem „Odwetu". Był współtwórcą i współredaktorem wydawanego pisma „Odwet", drukarzem, współorganizatorem punktów przebitkowych i sieci kolporterów, zaopatrzeniowcem. W tę pracę zaangażował się ciałem i duszą.

Od lutego 1941 r. las stał się domem dla „Pliszki". Kiedy Niemcy odkryli jego konspiracyjną działalność - nie miał już powrotu do Tarnobrzega. Na tułaczkę skazana została też cała jego rodzina.

Jesienią 1942 r., jako jeden z pierwszych, stanął w szeregu partyzanckiego oddziału „JĘDRUSIE". Brał udział w wielu akcjach zbrojnych, m.in. w akcji na niemieckie magazyny i bank „Społem" w Mielcu, na magazyny w Klimontowie, w rozbiciu niemieckiego więzienia w Mielcu. Uczestniczył także w akcji palenia gminnych ksiąg przymusowych kontyngentów i podatków, w likwidacji niebezpiecznych szpicli, renegatów i prowokatorów. Udzielał tzw. „lekcji wychowania obywatelskiego" wyrzutkom społecznym.

W 1944 r., razem z innymi „Jędrusiami", ruszył na pomoc krwawiącej, powstańczej Warszawie. Niestety, nie było żadnych możliwości dojścia.

Potem nastąpił koniec partyzanckiej epopei i powrót do Tarnobrzega. Skończyła się wojna, partyzantka, ale nie skończyła się dla niego konspiracyjna działalność.

Aresztowano go na przełomie maja i czerwca 1946 r. W piwnicach kieleckiego UB przeszedł piekło śledztwa. Wyrok: 5 lat więzienia. Wyszedł za rok, bo objęła go amnestia w 1947 r. Pobyt na kieleckim zamku zostawił trwały ślad na całym jego dalszym życiu.

Po wyjściu z więzienia wyjechał do Świdnicy, rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Wrocławskim. Nic z tego nie wyszło. Przerwał naukę, bo UB stale deptało mu po piętach. Podjął więc pracę w banku, założył rodzinę i na stałe już zamieszkał we Wrocławiu.

Całe powojenne życie poświęcił Eugeniusz Dąbrowski utrwalaniu pamięci o „Jędrusiach". On pierwszy - jak napisał Zbigniew Kabata „Bobo" - męstwo rozsiane nieśmiertelnym pyłem zgarniać zaczął, by nie rozsiało się w niebyłe.

„Szlakiem Jędrusiów" - to pierwsza książka, w której opisał dzieje legendarnego partyzanckiego oddziału. Druga - „Bez broni" -opowiada o walce z okupantem i działalności „Odwetu". Ponadto w ogólnopolskiej prasie ukazało się przeszło 200 jego artykułów o losach „Jędrusiowych", leśnych chłopców. Eugeniusz Dąbrowski "Pliszka" przez pół wieku starał się - razem z innymi „Jędrusiami" - ocalić od zapomnienia przeszłość życiem i krwią pisaną. Uczestniczył w staraniach dotyczących wzniesienia pomnika-mogiły w Sulisławicach, gdzie spoczął sam „Jędruś" i kilku najbliższych mu ludzi. Walczył o imię Wł. Jasińskiego bądź „Jędrusiów" dla szkół, o pomnik „Jędrusiów" w Tarnobrzegu, o wszystkie tablice, które dziś w - kościołach, ewentualnie w miejscach szczególnych zdarzeń - pomogą przyszłym pokoleniom uczyć się patriotyzmu.

Odprowadzał „Pliszka" swoich druhów z partyzanckich ścieżek na wieczny odpoczynek. Żegnał ich z sercem pełnym bólu. Powoli topniały „Jędrusiowe" szeregi. Tylko jarzębina co roku wciąż krwawiła...

Nie napisze już „Pliszka" ani słowa, nie przyjedzie do harcerzy w Nowej Dębie czy Gawłuszowicach. Nie ma Go. Jeśli w noc którąś, od jarzębin - jak w Turskim lesie -czerwoną, śpiew jakiś dałby się słyszeć -znak to pewny, że do „Grajków" dołączył i razem z nimi śpiewa pieśni na niebieskiej polanie. Płonie ognisko, obok „willi" suszą się przemoczone buty, kurtki i spodnie. I jest tak samo prawie, jak tam, w Turskim lesie. I niebieska jarzębina też tutaj krwawi...


Dorota Kozioł
 

Przetłumacz Witrynę

Polish English French German Hungarian Latvian Lithuanian Russian Ukrainian

Użytkownik

Biuletyn "ODWET" nr 24-25

Nowości Filmowe

stat4u