foto1
foto1
foto1
foto1
foto1



Czesław Molenda

Kronikarz podłych lat

To postać zupełnie nieznana choć Czesław Molenda jest autorem absolutnie unikatowej serii rysunków przedstawiających pierwsze miesiące funkcjonowania hitlerowskiego obozu w fabryce Michała Glazera na Radogoszczu. Rysunki te – utrzymane w lekko groteskowej i pozbawionej grozy formie – z satyrycznym dystansem ukazują początek niemieckiego terroru w Łodzi i okolicy. I choć początkowo hitlerowskie represje w Łodzi – w okresie kilku pierwszych miesięcy okupacji na przełomie 1939 i 1940 roku – nie wykazywały jeszcze pełni nieludzkiego wymiaru, to rysunki Molendy dokumentują postawę świadka epoki, podobną do tej, jaką później w warunkach totalnej zagłady humanizmu, zaprezentował pisarz Tadeusz Borowski, także więzień obozu koncentracyjnego.
Rysunki, które wykonał Molenda w pierwszym w Łodzi obozie, nie stanowią jedynej jego zasługi w dawaniu świadectwa o czasach pogardy. Ważna pod tym względem jest także jego publicystyka wojenna na łamach partyzanckiego “Odwetu”.
 
Czesław Molenda urodził się w Pabianicach 24 listopada 1911 roku, jako syn Kazimierza i Wincentyny. Ojciec był z zawodu cieślą utrzymującym się tylko z sezonowych prac, więc rodzinie się nie przelewało. Jednak rodzice postanowili w miarę możliwości wykształcić syna. Czesław Molenda ukończył Koedukacyjne Seminarium Nauczycielskie w Pabianicach (w tym okresie związał się z patriotyczną organizacją młodzieżową Legion Młodych ), a w 1933 roku – Państwowy Instytut Robót Ręcznych w Warszawie ze specjalnością plastyki. Był więc z wykształcenia pedagogiem, ale nauczał, głównie w szkołach z programem zawodowym, reklamy, rysunku i liternictwa. W latach 1933–1937 był zatrudniony w Gimnazjum im. J. Śniadeckiego w Pabianicach, a następnie na Kresach w Gimnazjum Koedukacyjnym w Druji (powiat brasławski, województwo wileńskie – dziś jest to teren Białorusi). Pracując w szkolnictwie, nie zaniedbywał jednak własnej twórczości artystycznej, uprawiając rysunek i akwarelę.
W trakcie kampanii wrześniowej 1939 roku, w dramatycznych okolicznościach, powrócił do Pabianic. Tutaj, w dniu 11 listopada 1939 roku, został aresztowany w trakcie dużej akcji łódzkiego gestapo, skierowanej przeciwko inteligencji Łodzi i okręgu łódzkiego. Jak wszystkich zatrzymanych wówczas pabianiczan, osadzono go w tymczasowym miejscu koncentracji w kinie “Zachęta”, znajdującym się w “Domu Polskiej Macierzy Szkolnej” (ówcześnie i dziś ul. Tadeusza Kościuszki). Przebywał tu 18 dni, do końca funkcjonowania tego “obozu”. Po jego likwidacji, wraz z innymi więźniami, został przewieziony do przejściowego miejsca osadzenia znajdującego się w fabryce Michała Glazera na Radogoszczu w Łodzi, przy ówczesnej ul. Krakowskiej (dziś to ul. Liściasta i teren Fabryki Pierścieni Tłokowych “Prima”). W ramach likwidacji obozu, w grudniu 1939 lub styczniu 1940 roku, z przeniesiono go do nowego miejsca, usytuowanego w fabryce Samuela Abbego przy szosie zgierskiej (dziś ul. Zgierska 147). Stąd niespodziewanie został zwolniony 16 stycznia 1940 roku i wrócił do Pabianic.
Podczas pobytu w obozie radogoskim wykonał cykl 25 czarno-białych rysunków (w większości w formacie A-4), przedstawiających sceny z życia obozowego. Stanowią one kapitalny materiał historyczny, bowiem nieodnaleziono po dzień dzisiejszy materiałów fotograficznych i filmowych wykonanych przez Niemców, ilustrujących życie w tym obozie. Molenda rysunki te zdołał wynieść w momencie zwolnienia, ukrywając je w podwójnym dnie walizki wraz z rzeczami osobistymi. Bał się jednak pozostać w Pabianicach, spodziewając się w każdej chwili ponownego aresztowania. Przedostał się więc na teren Generalnej Guberni. Po latach potwierdziło się, że gestapo rzeczywiście poszukiwało go podczas drugiej fali aresztowań przedstawicieli inteligencji polskiej, jaka miała miejsce w Łodzi i okolicy w maju 1940 roku.

W Generalnej Guberni Molenda przebywał najpierw na plebani w Jastrząbce Starej w powiecie Dębica u ks. Piotra Rajcy. Posługiwał się fałszywymi dokumentami na nazwisko “Adam Guze”. Tu nawiązał kontakt z konspiracyjną organizacją “Odwet”, utworzoną już w październiku 1939 roku przez Władysława Jasińskiego, która działała na terenie powiatów: tarnobrzeskiego, sandomierskiego, opatowskiego i mieleckiego, a od 1942 r. na całej Kielecczyźnie. Od połowy 1941 r. grupa przekształciła się w oddział dywersyjno-bojowy pod nazwą “Jędrusie” . Ta legendarna formacja aktywnie współpracowała ze Związkiem Walki Zbrojnej, a w 1943 r. weszła w skład Armii Krajowej, jednak do końca wojny zachowała swoją nazwę i autonomię w ramach polskiego podziemia niepodległościowego. W “Jędrusiach”, gdzie używał pseudonimu “Migacz”, Molenda został członkiem zespołu redagującego organ prasowy oddziału pod nazwą “Odwet”. Dla pisma wykonał nową winietę tytułową (najprawdopodobniej od nr-u 26 z 1 XI 1940 r.), pisał artykuły wstępne i inne, a przede wszystkim opublikował w sześciu odcinkach swoje wspomnienia z okresu aresztowania i pobytu w przejściowych obozach niemieckich w Pabianicach i na Radogoszczu. Jest to materiał historycznie i emocjonalnie niezwykle cenny, bowiem powstał “na gorąco” w kilka miesięcy po tych przeżyciach. Chociaż pełnię przekazu ograniczały warunki konspiracji, jego wartość jest wyjątkowa, gdyż to jedyny znany do tej pory tego rodzaju dokument .

Czesław Molenda w redakcji “Odwetu” pracował do października 1942 roku . 14 października 1942 roku został aresztowany na ulicy w Tarnowie, na podstawie doniesienia Polaka, konfidenta miejscowego gestapo. Osadzony w więzieniu tarnowskim, przeszedł ciężkie śledztwo. Po jego zakończeniu został wywieziony do obozu koncentracyjnego w Auschwitz, gdzie otrzymał numer 95 567. W marcu 1943 roku, po uzyskaniu pełnej wiedzy, czym jest ten obóz zaplanowany przez Niemców jako miejsce masowej zagłady, Molenda podjął próbę poprawy swego losu. Zgłosił się więc dobrowolnie do transportu więźniów przewożonych do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Tu otrzymał numer 61 928. W krytycznym momencie pobytu w tym obozie, dzięki dobrej znajomości języka niemieckiego, zdolnościom plastycznym i umiejętności wykonywania rysunków technicznych, dostał się do komanda kreślarzy, pracujących w jednej z przyobozowych fabryk. To niewątpliwie uratowało mu życie, pozwalając doczekać ewakuacji tego obozu w kwietniu 1945 roku w kierunku Bremerhaven. Tylko cudem uniknął losu części współwięźniów umieszczonych na statku “Altmark”, zbombardowanym i zatopionym przez lotnictwo alianckie podczas walk o to miasto. W Bremenhaven Molenda został uwolniony przez Amerykanów. Był w tym czasie, podobnie jak inni osadzeni, skrajnie wyczerpany; ważył ledwie 45 kg. Po kilkunastu tygodniach dochodzenia do zdrowia postanowił wrócić do Pabianic.
W latach 1945–1946 Czesław Molenda intensywnie leczył się po przeżyciach obozowych. W tym czasie wstąpił też do PPS. W Pabianicach partia ta energicznie odbudowywała swoje struktury, bardzo tu silne w okresie międzywojennym, potrzebując w swoich szeregach przedstawicieli zdziesiątkowanej wojną miejscowej inteligencji. Trwała wówczas pozorna współpraca między PPR a PPS, a przy obsadzaniu różnych stanowisk w administracji oraz w nacjonalizowanych zakładach pracy stosowano międzypartyjny parytet. Dlatego Molenda nie wrócił do zawodu nauczyciela, ale zgodnie z poleceniem władz swojej partii, obejmował różne stanowiska, odpowiadające temu parytetowi. W latach 1947–1951 pełnił funkcję dyrektora finansowo-administracyjnego w Pabianickich Zakładach Przemysłu Jedwabniczego. Lata te okazały się przełomowe dla dalszych losów Molendy. W grudniu 1948 roku pod dyktatem komunistów dokonuje się formalne, a w rzeczywistości pozorne zjednoczenie PPR i PPS. W nowo powstałej PZPR dawni pepeesiacy stanowią kontrolowaną mniejszość, od początku znajdując się w defensywie. Kontynuowano wobec nich dalsze szykany choć – wskutek terroru i wycofania się z życia publicznego wielu działaczy PPS – nie są one tak zmasowane jak przed samym zjazdem zjednoczeniowym. Jest to też okres przełomowy dla dalszych losów Molendy. 1 marca 1951 roku w wyniku prowokacji UB zostaje zatrzymany i oskarżony o niedopełnienie obowiązków nadzoru i rzekome nadużycia finansowe w miejscu pracy. Sfingowane śledztwo nie dostarcza podstaw do skazania, ale kilkumiesięczny pobyt w więzieniu pozbawia go skutecznie szans na karierę w przemyśle. W maju 1952 r. Molenda zostaje zatrudniony w Spółdzielni Pracy “Uniwersalna” w Pabianicach jako dekorator. Pracuje tam do roku 1958.
Po przełomie październikowym 1956 roku postanawia wrócić do zawodu nauczyciela i wszczyna starania o podjęcie pracy w szkolnictwie. Nie jest to łatwe, bowiem mimo politycznej “odwilży” władze oświatowe starają się piętrzyć biurokratyczne przeszkody wobec przywrócenia do pracy przedwojennego pedagoga. Dopiero 1 września 1958 r. Molenda zostaje ponownie nauczycielem, choć tylko kontraktowym. Uczy rysunku technicznego w Zasadniczej Szkole Zawodowej w Pabianicach, a następnie kieruje Domem Kultury Dziecka i Młodzieży w tym mieście.
W 1960 roku władze oświatowe przywracają Molendzie prawo nauczania w szkołach średnich. W latach 1961–1967 uczy zasad reklamy i innych przedmiotów zawodowych w Technikum i Liceum Ekonomicznym w Pabianicach. Prowadzi też lekcje w Technikum Chemicznym.
W roku 1974, tuż przed znacznym pogorszeniem zdrowia, przekazuje swoje pamiątki z okresu wojny i okupacji, w tym pięć numerów “Odwetu” i rysunki wykonane w obozie na Radogoszczu, do Muzeum w Pabianicach.
Umiera 7 maja 1982 roku. Zostaje pochowany na cmentarzu komunalnym w Pabianicach.
Jego unikatowe pamiątki okupacyjne pozostają w zbiorach muzeum pabianickiego, gdzie jednak nigdy nie były eksponowane. Dlatego są zupełnie nieznane nie tylko szerszej opinii publicznej, ale nawet wąskiej grupie specjalistów – historyków. Podjęte starania w celu przejęcia zestawu rysunków Czesława Molendy przez Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, którego oddziałem jest teren byłego obozu a następnie więzienia na Radogoszczu.
* * *
Podczas pobytu w obozie przejściowym w fabryce Glazera, a następnie po przeniesieniu do zabudowań fabrycznych Abbego na rogu Zgierskiej i Sowińskiego, Molenda wykonał kilkanaście rysunków, na których utrwalił swoje obserwacje życia obozowego. Zdołał je wynieść podczas zwalniania w podwójnym dnie walizki z rzeczami osobistymi. Jest to niezwykle unikalny materiał historyczny, ponieważ praktycznie nie zachowały się żadne dokumenty z czasów istnienia tego obozu. Rysunki te obecnie znajdują się w zbiorach Muzeum miasta Pabianic , ale trwają prace nad przekazaniem ich do Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, w strukturze którego znajduje się teren byłego więzienia radogoskiego. Swoje prace ofiarował pabianickiemu muzeum sam autor niedługo przed śmiercią. Wraz z nimi także pięć numerów “Odwetu”, w tym dwa z pierwszymi odcinkami swoich pabianicko-łódzkich wspomnień . Trud odszukania pozostałych numerów z kolejnymi odcinkami wspomnień z obozów w kinie “Zachęta” i fabryce Glazera podjął jego syn – Adam Molenda. Wspierał go w tym były wieloletni i popularny redaktor Polskiego Radia w Łodzi – Tadeusz Szewera, niegdyś członek oddziału “Jędrusiów”. Po wielu przejściach udało się synowi częściowo odnaleźć brakujące numery w Bibliotece Sejmowej w Warszawie oraz w Muzeum Historycznym w Tarnobrzegu . Niestety, na razie nie powiodły się poszukiwania numerów 32 i 33 z 1940 r.; w jednym z nich opublikowany został trzeci odcinek wspomnień, gdzie – jak wynika z całego zachowanego tekstu – Molenda zawarł opis dalszych przeżyć w “obozie” w kinie “Zachęta”, okoliczności przetransportowania do fabryki Glazera i pierwsze przeżycia w nowym miejscu uwięzienia.
Wartość historyczna publikowanych poniżej wspomnień Czesława Molendy jest bezsprzeczna . Powstały najprawdopodobniej już w październiku 1940 roku, na zbliżające się listopadowe Święto Zmarłych , o czym wspomina w odcinku pierwszym. Jest to więc “gorąca” relacja, której szczegółowość ograniczyły jednak warunki konspiracji. Zbyt duża ilość faktów mogła spowodować dekonspirację autora. Pomimo tego znakomicie uzupełniają, potwierdzają i wzbogacają relację współwięźnia – Stanisława Rapalskiego, opublikowaną po wojnie pod tytułem Byłem w piekle. Wspomnienia z Radogoszcza .
Dodatkowym atutem wspomnień Molendy jest fakt, że w odnalezionych numerach “Odwetu” przedstawia sytuacje, które wcześniej utrwalił na swoich rysunkach wyniesionych potajemnie z Radogoszcza. Szczególnie cenne będzie to przy szczegółowej identyfikacji “von Żylińskiego” (odc. 6), którego portret sporządził, a który w obozie został mianowany przez władze “prezesem komitetu wewnętrznego obozu”. Przed wojną był on – według informacji Molendy – dyrektorem jednej z fabryk w Rudzie Pabianickiej. W obozie spełniał rolę tak niedwuznaczną, że znienawidzony przez wszystkich, odosobniony, szykanowany i zbiorowo prześladowany, stał poza społecznością obozową. Podobno niedługo potem przyjął volkslistę. To zupełnie nieznany dotychczas element dziejów obozu w fabryce Glazera.
* * *

Zanim czytelnik przejdzie do lektury wspomnień Czesława Molendy, należy wyjaśnić jedną ważną kwestię “obozu” i “więzienia” na Radogoszczu, które to dwa miejsca są stale ze sobą łączone.
Obóz przejściowy na Radogoszczu został uruchomiony 9 lub 10 listopada 1939 roku przez łódzkie gestapo, na potrzeby wielkiej akcji skierowanej przeciwko inteligencji Łodzi i okręgu łódzkiego. Został umieszczony w fabryce włókienniczej i cegielni Michała Glazera przy ówczesnej ul. Krakowskiej (dziś Liściasta, obecnie jest to teren Fabryki Pierścieni Tłokowych “Prima”). Funkcjonował do 31 stycznia 1939 roku – w tym dniu ostatnich więźniów przepędzono do pobliskiej fabryki włókienniczej Samuela Abbego przy szosie zgierskiej (dziś ul. Zgierska 147, teren mauzoleum, a jednocześnie oddziału “Radogoszcz” Muzeum Tradycji Niepodległościowych).
W tym miejscu obóz istniał do 30 czerwca 1940 roku. Z dniem 1 lipca władze okupacyjne przekształciły to miejsce w więzienie o charakterze przejściowym dla mężczyzn, pod oficjalną nazwą “Rozszerzone więzienie policyjne”, które funkcjonowało do końca okupacji hitlerowskiej w Łodzi.
Jak wynika z zestawu rysunków Molendy, wysłano go w nowe miejsce usytuowania obozu do fabryki Abbego przy szosie zgierskiej albo w grudniu 1939 roku, albo w pierwszych dniach stycznia 1940 roku. Natomiast Stanisław Rapalski pozostał w fabryce Glazera do samego końca i do fabryki Abbego dostał się w ostatnim transporcie. Jest to ważna konstatacja, ponieważ swoje wspomnienia wydane w latach 60-tych XX pt. Byłem w piekle opatrzył podtytułem Wspomnienia z Radogoszcza. Stało się to powodem dużego zamieszania faktograficznego w szerokich kręgach łodzian, bowiem w rzeczywistości ponad 90 procent jego wspomnień dotyczy obozu, a nie więzienia radogoskiego .
Wojciech Źródlak
– historyk; kustosz w Muzeum Tradycji Niepodległościowych.
Adam Molenda
– syn Czesława Molendy. W latach 1980-1981 założyciel “Solidarności” w Zakładach “Ariadna”.
Działacz podziemnych struktur Związku. Obecnie na emeryturze.

***

Legion Młodych, właśc. Związek Pracy dla Państwa – organizacja młodzieżowa utworzona w 1929 roku z inicjatywy J. Jędrzejewicza i innych działaczy sanacyjnej “grupy pułkowników” (m. in.: W. Bociańskiego, L. Stachurskiego). Faszyzujący program (zw. “rewolucjonizmem urzędowo zarejestrowanym”) obejmował ograniczenie swobód demokratycznych w walce z Kościołem, kapitalizmem i Kominternem. Radykalizacja części Legionu Młodych doprowadziła w 1936 r. do rozłamu – lewicujący Legion Młodych – Frakcja (czołowi działacze: Z. Zapasiewicz, K. Namysłowski) w 1937 r. wszedł w skład PPS. W tym samym roku pozostali działacze organizacji zgłosili akces do OZN, a po wystąpieniu zeń utworzyli w 1938 r. – z prawicą Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej – Legion Młodzieży Polskiej. Organy prasowe Legionu Młodych: “Legion Młodych”, “Państwo Pracy”, “Nowy ustrój” i inne.
Od pseudonimu – “Jedruś” – twórcy oddziału, W. Jasińskiego, który przybrał go od imienia swojego 5-letniego syna.
Inny więzień obozu przejściowego w fabryce M. Galzera na Radogoszczu – Stanisław Rapalski – opublikował swoje wspomnienia dopiero w 1960 r. (ponownie wydane w 1963 i 1969 r. pt. Byłem w piekle. Wspomnienia z Radogoszcza). Obie publikacje znakomicie się uzupełniają i potwierdzają podstawowe fakty.

W marcu 1942 r. zostaje aresztowany w Pabianicach inny nauczyciel o identycznym imieniu i nazwisku, w ramach akcji represyjnej łódzkiego gestapo w odwecie za zamordowanie dwóch gestapowców w Zgierzu, przeprowadzonej przez członka AK – Józefa Mierzyńskiego. Tamten Czesław Molenda zginął w publicznej egzekucji stu Polaków, wykonanej w Zgierzu 22 marca 1942 roku.
Sygnatury: 314/1–28 i 332/H/1 i 2.
“Odwet” z 24.11.1940 r., nr 30 (sygn. 369/4) i “Odwet” z 1.12.1940 r., nr 31 (sygn. 369/5).
“Odwet” z 22.12.1940 r., nr 34 i z 21.01.1941 r., nr 3/38; (oba sygn. P – 261).
“Odwet” z 29.12.1940 r., nr 35 (sygn. MP – 86).
A. Dopart, Pabianice – 1939 rok, Pabianice 1999, s.11, 17; R. Adamek, Rysunki z obozu. [w:] “Nowe Życie Pabianic”, 11.07.2006 r., nr 28, s. 12.

Pierwszy odcinek wspomnień opatrzony jest miejscem rzekomego powstania i datą: “Łódź, 1 XI 1940 r.”; poza tym dla dodatkowego zatarcia miejsca powstania tekstu kolejne odcinki opatrzone są adnotacją “Od własnego korespondenta z Łodzi”.
S. Rapalski, Byłem w piekle. Wspomnienia z Radogoszcza, Łódź 1960, 1963 i 1969.
Szczegółowo o tej kwestii: W. Źródlak, Obóz przejściowy na Radogoszczu. [w:] Obozy hitlerowskie w Łodzi, pod red. A. Głowackiego i S. Abramowicza, Łódź 1998.

Przetłumacz Witrynę

Polish English French German Hungarian Latvian Lithuanian Russian Ukrainian

Użytkownik

Biuletyn "ODWET" nr 24-25

Nowości Filmowe

stat4u