foto1
foto1
foto1
foto1
foto1



Niech wiatr ją poniesie

alt
SŁOWO WSTĘPNE DO DRUGIEGO WYDANIA

Kiedy w maju 1970 roku oddawałem do rąk Czytelników pierwsze wydanie tej antologii, słowo wstępne rozpocząłem od przypomnienia następującego faktu: pod koniec XIX wieku Księgarnia Polska we Lwowie zainicjowała wydawanie zeszytów z piosenkami, z których w przyszłości miał powstać Śpiewnik Polski. Na ostatniej karcie pierwszego, jeszcze bardzo skromnego tomiku napisano wówczas:

"Jeżeli przy pomocy publiczności potrafimy go zrobić dokładnym, będzie on prawdziwą perłą w literaturze naszej i zwierciadłem życia narodowego; jego pragnień, nadziei, zawodów i boleści. Sądzimy, że nikt nie odmówi nam pomocnej dłoni do uwieńczenia przedsięwzięcia, by zawierał wszystkie piosenki śpiewane w chwilach wesela, smutku, na co dzień i w boju".

Ów apel wydawcy z 1878 roku przytoczyłem w przekonaniu, że podobnym można było opatrzyć i moją pracę, po raz pierwszy w powojennym dwudziestopięcioleciu poświęconą w całości piosence z lat 1939-1945. Obejmowała ona, bowiem zaledwie cząstkę przebogatej twórczości piosenkarskiej polskiego żołnierza, konspiratora, partyzanta, jeńca wojennego i powstańca. Chociaż liczyła sześćset stronic, znalazło się w niej miejsce dla jedynie kilkunastu pieśni z 1939 roku i z obozów jenieckich, dla kilku ulicznych ballad i kolęd wojennych, trochę więcej było piosenek partyzanckich, walczącej Warszawy i tych, które układali polscy żołnierze w drodze do Polski, gdy "przemierzali kawał świata"; razem ponad 170 tekstów i zapisów nutowych. Wiedziałem, że to niewiele, lecz pomieszczenie wszystkich w jednej książce przerastałoby rozmiary podjętej pracy, a poza tym byłoby po prostu niemożliwe. Jednocześnie spodziewałem się odzewu Czytelników.
 
Zaczynałem gromadzić piosenki bezpośrednio po wojnie zachowując w pamięci przede wszystkim te, które sam śpiewałem u "Jędrusiów" w lesie. Potem przyszedł cykl audycji radiowych "Z nią było łatwiej przeżyć" o frontowym, żołnierskim i partyzanckim śpiewaniu. Słuchacze bardzo żywo reagowali na te programy i nadsyłali do redakcji znane im piosenki. Cenne materiały otrzymywałem od zbowidowców, byłych partyzantów, żołnierzy, powstańców i ich rodzin. Korzystałem również z materiałów znajdujących się w zbiorach bibliotek i archiwów. Pęczniały teczki z tekstami, powiększał się zasób taśm z nagraniami melodii. 
Po kilku latach takiego zbieractwa podjąłem pracę nad książką. Miałem do wyboru dwie drogi: uczynić z niej zbiór i pomieścić w nim możliwie wszystkie pieśni, które bądź powstały w czasie drugiej wojny światowej, bądź przerabiane z dawniejszych zrosły się na zawsze z tamtym czasem lub dokonać pewnego wyboru spośród dotąd zgromadzonych i oddać w ręce Czytelników popularną antologię. Wybrałem tę drugą drogę, z pozoru nieco łatwiejszą, ale w tym przypadku usprawiedliwioną. Tą książką chciałem nawiązać do tradycji popularnych wydawnictw z czasów wojny, takich jak Pieśni zbrojne, śpiewnik domowy, śpiewnik żołnierza polskiego, Zbiór wierszy i pieśni dla partyzantów Armii Ludowej, Pieśni oddziałów partyzanckich Zamojszczyzny, Pieśni Batalionów Chłopskich i wielu innych zbiorków, które polskim słowem i polską melodią budziły w nas wówczas wiarę w ostateczne zwycięstwo, a obecnie stanowią bezcenny dokument w dziejach polskiej pieśni patriotycznej. Umieszczając garść tych "śpiewów historycznych" w jednym tomie chciałem jednocześnie opowiedzieć Czytelnikom, jak one powstawały i kim byli ludzie, którzy je tworzyli.

Powstała, więc antologia złożona z pięciu rozdziałów, do których weszło zaledwie 179 pieśni, opatrzonych komentarzami i na ile pozwalała dokumentacja, mniej lub więcej szczegółowymi przypisami. Obecne, drugie wydanie wzbogaciło się o kilkanaście nowych utworów, ale o umieszczeniu wszystkich nadal nie mogło być mowy. Dlaczego? Wystarczy przejrzeć wydane w kraju w latach 1939-1945 druki konspiracyjne, by się przekonać, że już wówczas opublikowano w nich prawie dwieście pieśni i piosenek. To bardzo dużo. A przecież na karty tych wojennych śpiewniczków czy zbiorków poezji okupacyjnej trafiały tylko nieliczne, bardziej znane lub specjalnie pisane do druku. Dziesiątki i setki piosenek partyzanckich, konspiracyjnych, i powstańczych, dziesiątki ulicznych ballad i samorodnych utworów ludowych żyło wyłącznie w tradycji ustnej. A gdzież są pieśni żołnierskie z wszystkich frontów? Doprawdy, pękate będzie w przyszłości tomisko, w którym zbierzemy cały ten dorobek.

Przygotowując pierwsze wydanie zdawałem sobie sprawę, że nie ustrzegę się od mimowolnych błędów. Zadanie nie było łatwe, nie zawsze mogłem dotrzeć do pierwszej redakcji, by skorygować lub tylko skonfrontować posiadane teksty i nuty, nie zawsze też udawało się ustalić precyzyjnie rodowody piosenek, rozszyfrować pseudonimy autorów i kompozytorów. Sporo utworów musiało pozostać anonimowymi.

Wiem, że obecne wydanie również nie jest wolne od drobnych nieścisłości, luk i znaków zapytania. Ale oddaję je pełniejsze, znacznie poszerzone i poprawione. Wzbogaciłem niektóre biografie, uściśliłem większość rodowodów pieśni, sprostowaniem pomyłki, co do pewnych faktów. W przypisach można znaleźć po raz pierwszy, nigdzie dotąd nie publikowane, życiorysy autorów powszechnie znanych pieśni. Wdzięczność winieniem za to wszystkim, którzy serdecznie i życzliwie, a niekiedy nawet wprost gorąco i spontanicznie, zareagowali w 1970 roku na ukazanie się antologii. Posypały się dziesiątki listów z kraju i z zagranicy. Zawierały uzupełnienia, relacje i wskazówki, co do dalszych poszukiwań. Były w nich często nowe teksty i nuty, stare śpiewniczki i najnowsze, a mało dostępne wydawnictwa. Pisali te listy nie tylko autorzy pieśni; bezpośrednio zainteresowani byli uczestnicy Ruchu Oporu oraz żołnierze różnych formacji wojskowych z lat 1939-1945. Otrzymywałem je także od osób, które w szufladach nagle odnalazły zbędne dotąd materiały i zapomniane druki, mogące stanowić przyczynek do dziejów polskiej pieśni niepodległościowej. Tej całej korespondencji należałoby poświęcić osobny rozdział, tyle w niej cennych uwag i bogactwa faktów. Wybaczą mi jednak Czytelnicy, że jedynie niektóre fragmenty cytuję w komentarzach lub przypisach. Tu zaś wspomnę jedynie, że właśnie dzięki tym informacjom dotarłem m. in. do Aleksandry Zasuszanki, autorki Marsza lotników i mogłem wreszcie, w sposób nie budzący wątpliwości, opowiedzieć o tym, jak narodziła się pieśń polskich Ikarów, żyjąca już ponad 40 lat. To Czytelnicy sprawili, że wiemy już z całą pewnością, kto i w jakich okolicznościach napisał Oświęcim, i dlaczego ta pieśń "Zawiszy" Mirosława Łebkowskiego trafiła na łamy partyzanckiego śpiewnika. Poznamy też w tym wydaniu po raz pierwszy życiorys Romana Ślęzaka, owego legendarnego dotąd autora jednej z najbardziej popularnych pieśni wojennych Rozszumiały się wierzby. Głosy Czytelników sprawiły, że chyba bezspornie rozwiązana została zagadka Kołysanki leśnej lubelskiego farmaceuty, Stanisława Magierskiego, że wreszcie także po raz pierwszy w szczegółach prześledzimy frontowe i cywilne drogi Aleksandra Barchacza, kompozytora Marsza Pierwszego Korpusu. Jakim słowem podziękować ma autor tym wszystkim, którzy udostępnili mu dodatkowe dokumenty i wydawnictwa, stanowiące często osobiste pamiątki rodzinne, i za pomoc w ustaleniu wymienianych i niewymienionych tutaj faktów? Niech, przeto wyrazem wdzięczności będzie indeks nazwisk w końcowej części książki.

Chciałbym przy tej okazji szczególnie gorąco podziękować tym wszystkim Autorom pieśni, którzy służyli mi pomocą zarówno przy pierwszym, jak i drugim wydaniu. Przecież to im zawdzięczamy niniejszą antologię. Oni ją podczas wojny pisali.

Ze wzruszeniem wspominam tutaj żarliwą współpracę Olgierda Straszyńskiego, który opracował materiał muzyczny do pierwszego wydania i wyrażam głęboki żal, że nie dane Mu było doczekać nowej edycji książki. Wspominam Go nie tylko jako wspaniałego człowieka, oddanego bez reszty w czasie wojny żołnierza Polski Podziemnej, ale przede wszystkim jako muzyka gorącego serca, rozmiłowanego w pieśni, która towarzyszyła nam w najtrudniejszych latach niewoli, a teraz płynie ponad krajem jak wspaniały barwny sztandar.

Jeszcze raz chcę również podziękować Lesławowi M. Bartelskiemu i Wojciechowi Sulewskiemu, pierwszym Czytelnikom i Recenzentom mej pracy, za ich surową, a przecież życzliwą krytykę, a także wszystkim Krytykom i Recenzentom, którzy na łamach czasopism w kraju i za granicą, obok cennych uwag, poświęcili antologii i jej autorowi tyle ciepłych słów.

Osobne podziękowanie składam ponownie mojemu ojcu, Zygmuntowi Szewerze, nauczycielowi tajnych kompletów gimnazjalnych w Tarnobrzegu, jednemu z organizatorów Ruchu Oporu na tym terenie. Od niego pobierałem pierwsze lekcje patriotyzmu i języka ojczystego. Służył mi wieloma radami i wskazówkami w toku mej pracy nad pierwszym i obecnym wydaniem.

Jak wspomniałem wcześniej, zostało ono poszerzone do ponad dwustu pieśni. Drugie tyle wymieniam z tytułów i incipitów w komentarzach poprzedzających poszczególne rozdziały. Niektóre z nich przytaczam nawet w całości, zaznaczając w miarę możności, na jakie melodie były śpiewane. Dalsze utwory odnajdzie Czytelnik w bibliografii. Oczywiście wiele spośród nich ma już dzisiaj charakter wyłącznie dokumentu. Nie wszystkie nadają się do wykonania, choć w czasie wojny były śpiewane. Dlatego też nie daję podtytułu "śpiewnik", mimo że antologia ma spełniać także i tę rolę. Niekiedy w przypisach powtarzam dane o autorach czy o genezie utworów, które już wcześniej podałem w omówieniach wstępnych. Robię to celowo. Przy tak bogatym materiale jest to uzasadnione, a i potrzebne zwłaszcza ze względu na tych Czytelników, którzy zainteresują się tylko piosenkami wybranymi. W niektórych przypadkach, szczególnie przy piosenkach ulicznych i partyzanckich zachowałem pisownię, składnię i interpunkcję pierwodruku. Zależało mi na możliwie ścisłym oddaniu kolorytu i klimatu tamtego czasu.

Spodziewam się, że Krytycy i Czytelnicy i tym razem życzliwie skorygują zauważone nieścisłości, że wskażą autorowi dodatkowe źródła i dokumenty, i że w przyszłości książka będzie jeszcze pełniejsza i bogatsza. Z góry za to dziękuję.

Pomiędzy rokiem 1970 a 1972 ukazało się kilka bardzo cennych prac z tej samej dziedziny: antologia wierszy i pieśni żołnierskich Janusza Kapuścika i Wojciecha Jerzego Podgórskiego Poeci żołnierzom 1410-1945, Bronisława Wieczorkiewicza Warszawskie ballady podwórzowe i wybór materiałów z konkursu ZMW i "Nowej Wsi" Z pieśnią i karabinem pod redakcją Stanisława Świrki. A przecież nie wyczerpały one zagadnienia, nie sfinalizowały prac nad polską pieśnią wojenną. Zapewne niebawem ukaże się zapowiadana od dawna antologia Jana Szczawie] a poświęcona poezji Polski Podziemnej, w której pieśń również znajdzie swoje miejsce oraz praca Aleksandra Kulisiewicza i Jana Taciny obejmująca twórczość piosenkarską w obozach koncentracyjnych i więzieniach. Wiem, że Jerzy Młodziejowski przygotowuje książkę o życiu muzycznym w obozach jeńców wojennych, a Stanisław Sierotwiński ukończył kronikę życia literackiego pod okupacją w latach 1939-1945. W pracy tej obok utworów poetyckich, drukowanych w wydawnictwach podziemnych i w prasie konspiracyjnej, odnotowane są także teksty piosenek.

Wszystkie te publikacje są świadectwem, jak niezwykle był bogaty nasz dorobek w tej dziedzinie, stanowiącej ważne ogniwo w kulturze narodowej. Jeżeli zdołamy go w końcu zebrać, będzie na pewno "zwierciadłem życia narodowego, jego pragnień, nadziei, zawodów i boleści" w czasach drugiej wojny światowej.

Antologię Niech wiatr ją poniesie przygotowałem z pamięcią o Tych, którym zawdzięczamy wolność i z myślą o tych, którzy w pokoju tę wolność utrwalają i utrwalać będą.

Im ją poświęcam.
 
TADEUSZ SZEWERA
Grudzień 1972

Książka ukazała się nakładem "Wydawnictwa Łódzkiego" 1975 r. Zam. nr 2406/A/73.
Powyższe teksty zostały umieszczone za osobista zgodą Autora
 
 
 

Przetłumacz Witrynę

Polish English French German Hungarian Latvian Lithuanian Russian Ukrainian

Użytkownik

Biuletyn "ODWET" nr 24-25

Nowości Filmowe

stat4u