Odwet - Jędrusie - Kombatanckie

foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


×

Błąd

Błąd krytyczny rozszerzenia [sigplus]: Dla folderu galerii obrazów lichen_2004/:123:100:0:0 oczekiwana jest względna ścieżka do folderu startowego określonego w konfiguracji rozszerzenia w zapleczu systemu Joomla!.

Pomnik "Ławeczka Halnego"

 
Zarząd Środowiska AK „Ponury – Nurt” zbiera fundusze na budowę ławeczki z postacią śp. Zdzisława Rachtana „Halnego”. Miałaby ona znaleźć się na skwerze jego imienia, koło fontanny na Al. Armii Krajowej w Starachowicach.
 
Inicjatywa ustawienia  ławeczki-pomnika pojawiła się wśród przyjaciół „Halnego”, którzy uczestniczyli w uroczystościach zorganizowanych w Starachowicach w pierwszą rocznicę jego śmierci. Byli to głównie członkowie Zarządu Środowiska AK „Ponury – Nurt”. Ławeczka z postacią „Halnego” przybliżyłaby każdemu sylwetkę bohatera, Honorowego Obywatela Starachowic i Wąchocka.
 
– Środowisko „Ponury-Nurt” za pośrednictwem Małgorzaty Balasińskiej podjęło współpracę z Karolem Badyną, profesorem Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie, który wykonał kilkanaście podobnych projektów na świecie i Polsce. Jako najpopularniejsze z nich można wymienić ławeczki im. Jana Karskiego czy pomnik Żołnierzy Wyklętych w Rzeszowie – mówi Rafał Obarzanek, prezes Zarządu Środowiska AK „Ponury – Nurt”. – Wierzymy, że patrząc na nas z niebieskiej partyzantki wraz z kolegami z lasu, cieszy się, że  jego obecność wśród nas będzie mobilizowała do pracy na rzecz upowszechnienia pamięci o żołnierzach „Ponurego” i „Nurta”.
 
Osoby chcące wspomóc budowę ławeczki w Starachowicach proszone są o wpłaty darowizn na konto Środowiska: 42 1020 1097 0000 7602 0105 6241 z dopiskiem: Darowizna na ławeczkę Halnego. Koszt wykonania użytkowego pomnika wynosi ok. 80 tys. zł.
 
(mś)

Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”

Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” – polskie święto państwowe obchodzone corocznie 1 marca, poświęcone pamięci Żołnierzy Wyklętych – żołnierzom antykomunistycznego i niepodległościowego podziemia, ustanowione na mocy ustawy z dnia 3 lutego 2011 roku. Święto nie jest dniem wolnym od pracy.

 

Historia inicjatywy

W 2001 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej podjął uchwałę, w której uznał zasługi organizacji i grup niepodległościowych, które po zakończeniu II wojny światowej zdecydowały się na podjęcie nierównej walki o suwerenność i niepodległość Polski, oddając w ten sposób hołd poległym i pomordowanym oraz wszystkim więzionym i prześladowanym członkom organizacji Wolność i Niezawisłość. Było to pierwsze tej rangi uhonorowanie żołnierzy zbrojnego podziemia antykomunistycznego.

W 2009 roku organizacje kombatanckie, skupione wokół Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, reprezentującego takie organizacje jak: Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”, Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, wsparte przez opolskie władze samorządowe, zwróciły się o ustalenie dnia 1 marca Dniem Żołnierzy Antykomunistycznego Podziemia. Od początku poparcia dla inicjatywy zadeklarowały kluby parlamentarne Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości.

Inicjatywę ustawodawczą w zakresie uchwalenia nowego święta podjął w 2010 roku prezydent Lech Kaczyński. Uzasadnienie dołączone do projektu ustawy głosiło, że ustanowienie święta

jest wyrazem hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji za świadectwo męstwa, niezłomnej postawy patriotycznej i przywiązania do tradycji patriotycznych, za krew przelaną w obronie Ojczyzny (...). Narodowy Dzień pamięci „Żołnierzy Wyklętych” to także wyraz hołdu licznym społecznościom lokalnym, których patriotyzm i stała gotowość ofiar na rzecz idei niepodległościowej pozwoliły na kontynuację oporu na długie lata.

Po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego prezydent Bronisław Komorowski podtrzymał projekt, ale uchwalenie nowego święta przeciągało się. O uchwalenie ustawy apelowała w grudniu 2010 roku Fundacja „Polska się Upomni”. Na początku 2011 roku Fundacja ta, organizacje kombatanckie i Jan Żaryn sygnowały Porozumienie na rzecz obchodów dnia i roku Żołnierzy Wyklętych, stanowiące sobie za główny cel wspieranie ustanowienia Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych świętem państwowym. Działania porozumienia zostały przedstawione na konferencji prasowej w lutym 2011 roku.

W hołdzie „Żołnierzom Wyklętym” – bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu... – Początek preambuły Ustawy o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”

Legislacja

Prezydencki projekt ustawy z dnia 26 lutego 2010 roku wpłynął do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej 1 marca 2010 roku. W dniu 5 marca 2010 roku projekt skierowano do Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Do reprezentowania stanowiska wnioskodawcy upoważnieni byli: zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Jacek Sasin i podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Duda, lecz obaj zostali zdymisjonowani w kwietniu 2010 roku. 31 stycznia 2011 roku prezydent Bronisław Komorowski upoważnił do reprezentowania swojego stanowiska sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta Krzysztofa Łaszkiewicza.

Pismem z dnia 8 czerwca 2010 roku Rada Ministrów pozytywnie zaopiniowała przedstawiony jej projekt, wskazując, że uzupełnia on katalog świąt i dni pamięci, upowszechniających tradycje walk o Wolną Polskę. W opinii zauważono także, że żołnierze tzw. drugiej konspiracji, którzy jako pierwsi walczyli o Wolną Polskę z okupantem sowieckim i zainstalowanym przez niego reżimem komunistycznym, zapłacili za wierność swoim ideałom niejednokrotnie cenę najwyższą – cenę swego życia. Nawet jeśli udało Im się przeżyć, przez kolejne 45 lat żyli z piętnem – jak to określała komunistyczna propaganda – „bandytów” i „faszystów”.

Tym samym pismem do reprezentowania stanowiska Rady Ministrów wyznaczona została Minister Pracy i Polityki Społecznej Jolanta Fedak.

Pierwsze czytanie projektu ustawy oraz rozpatrzenie projektu odbyło się posiedzeniu Komisji Kultury i Środków Przekazu w dniu 2 lutego 2011 roku. W trakcie prac komisja na wnioski posłanki Elżbiety Kruk wprowadziła poprawki do preambuły oraz zmodyfikowała art. 3, regulujący termin wejścia ustawy w życie, dzięki czemu zaczęła ona obowiązywać z chwilą jej ogłoszenia (prezydencki projekt zakładał 14-dniowy termin wejścia w życie ustawy). Na posła sprawozdawcę członkowie komisji wybrali Piotra Babinetza. Przyjęta w komisji wersja trafiła pod głosowanie do sejmu w tym samym dniu. Po wysłuchaniu sprawozdania niezwłocznie przystąpiono do III czytania. Ustawę w głosowaniu poparły niemal jednogłośnie wszystkie parlamentarne kluby poselskie. Za przyjęciem ustawy głosowało 406 spośród 417 obecnych posłów, 8 było przeciw, 3 się wstrzymało. Przyjęta przez sejm ustawa trafiła pod obrady senatu 4 lutego 2011 roku. Sprawozdawcą komisji na posiedzeniu został senator Piotr Andrzejewski. Senat przyjął ustawę bez poprawek. Prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę w dniu 9 lutego 2011 roku. Ustawa została opublikowana w Dzienniku Ustaw Nr 32, poz. 160 z 15 lutego 2011 roku.

 

Termin

Uzasadnienie projektu ustawy nie wyjaśnia, dlaczego na celebrowanie Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” wybrano dzień 1 marca. Pomysł ustanowienia święta w tym terminie wysunął ówczesny prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka. Tego dnia w 1951 roku w więzieniu mokotowskim wykonano wyrok śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”: Łukaszu Cieplińskim, Mieczysławie Kawalcu, Józefie Batorym, Adamie Lazarowiczu, Franciszku Błażeju, Karolu Chmielu i Józefie Rzepce – będących ostatnimi ogólnopolskimi koordynatorami „Walki o Wolność i Niezawisłość Polski z nową sowiecką okupacją”. Jak wyjaśnił przedstawiciel wnioskodawcy na posiedzeniu Komisji, wybór daty był nieprzypadkowy także z tego powodu, że w ten sposób nawiązano do uchwały sejmowej z 2001 roku. Inicjatorom powstania święta zależało szczególnie na ustanowieniu go przed 1 marca 2011 roku, aby pierwszymi obchodami uczcić 60. rocznicę zamordowania dowództwa WiN.

Izba Pamięci JĘDRUSIÓW

 

alt

Witamy na naszej ciągle tworzącej się stronie internetowej. Jesteśmy grupą młodych ludzi, którzy za cel postawili sobie odnowienie Izby Pamięci "Jędrusiów" w Sulisławicach. Jeśli macie Państow jakieś uwagi co do jej treści lub wyglądu, prosimy o kontakt e-mail.


Szanowni Państwo
Ze względu na to, że środki pozyskane z gratun "Działaj lokanie" nie wystarczą na odnowienie Izby Pamięci "Jędrusiów", w dniu 29 sierpnia 2014 roku powołany został Komitet Społeczny Odnowienia Izby Pamięci "Jędrusiów" z siedzibą w Sulisławicach. Wszyscy, którzy chcieliby wspomóc finansowo odnowę Izby Pamięci, mogą to uczynić wrzucając pieniądze do puszki znajdującej się w Izbie Pamięci, bądź przelewem na konto Komitetu. Na tej stronie internetowej zamieszczać będziemy rozliczenia z otrzymanych pieniędzy i wydatków.

Dane Komitetu:
Komitet społeczny Odnowienia Izby Pamięci "Jędrusiów"
27-670 Łoniów, Gieraszowice 12
Numer konta: 67 9429 0004 3001 0004 1449 0001
Dla wpłat z zagranicy przed numerem konta należy podać "PL"
SWIFT: GBWCPLPP

Jan Gałuszka "Mizerny"

alt
Mizerny podczas obchodów 70. Rocznicy Wybuchu Powstania Warszawskiego
CZUWAJ! Drogi nasz Jasiu.

Powstańczy znaczek

Poczta Polska z okazji 70. rocznicy Powstania Warszawskiego wyda znaczek przedstawiający prof. Witolda Kieżuna w dniu zdobycia przez powstańców kościoła Świętego Krzyża i komendy policji na Krakowskim Przedmieściu.

Na okolicznościowym znaczku znajduje się kadr z filmu nakręconego 23 sierpnia 1944 r. – Drugiego dnia Powstania osobiście wziąłem do niewoli 14 SS-manów i poważny zasób broni. Dowodzony przeze mnie oddział zdobył „księżówkę” – budynek przy Kościele św. Krzyża – i pierwszy wdarł się do budynku Komendy Policji, zdobywając dużo broni – opowiada Witold Kieżun ps. Wypad, obecnie 92-letni profesor nauk ekonomicznych.

Jest on jedną ze stu trzydziestu osób, których tożsamość odkryto na taśmach z Powstania w czasie akcji „Rozpoznaj”, zorganizowanej przez Muzeum Powstania Warszawskiego.

Poczta Polska na kilka sposobów włącza się w obchody 70. rocznicy Powstania Warszawskiego. Przygotowaliśmy specjalny rocznicowy znaczek. Jesteśmy partnerem filmu „Miasto 44″ w reż. Jana Komasy, w ostatnią sobotę grupa naszych pracowników wzięła udział w XXIV Biegu Powstania Warszawskiego. Poczta jest ważnym elementem infrastruktury państwa, służymy Polsce i Polakom już od 455 lat – mówi Jerzy Jóźkowiak, prezes Poczty Polskiej. – Przypominanie o bohaterach powstańczych dni, to dług jaki mamy wobec tych którym zawdzięczamy wolność, a także ważny element budowania tożsamości narodowej współczesnych Polaków – dodaje prezes Poczty Polskiej.

Rocznicowy znaczek zaprojektowany przez artystę plastyk Agnieszkę Sancewicz, wejdzie do obiegu 1 sierpnia 2014 r. i będzie dostępny we wszystkich placówkach pocztowych oraz na stronie sklepu filatelistycznego. Znaczek o wartości 5,20 zł wydrukowano techniką offsetową na papierze fluorescencyjnym w nakładzie 150 tys. szt. Format arkusza: 70 x 90 mm, format znaczka: 31,25 x 43 mm. Wraz ze znaczkiem ukaże się kolekcjonerska koperta pierwszego obiegu FDC oraz datownik stosowany w placówce pocztowej nr 1 w Warszawie.

W Sanktuarium w Sulisławicach

16 lipca o godzinie 1700 rozpoczęły się w Sanktuarium w Sulisławicach uroczystości żałobne za Zmarłego Zbigniewa Kabatę.

Przed Mszą Świętą odczytany został list jaki Profesor Kabata przesłał do uczestników uroczystości nadania Imienia Oddziału Partyzanckiego "Jędrusie" Publicznemu Zespołowi Szkół w Sulisławicach, która miała miejsce 6 maja 2006 roku.

Następnie wyrecytowany został wiersz Z. Kabaty "Pokolenie Kolumbów" przez Zuzię Pawłowską ze szkoły w Sulisławicach, która zajęła I miejsce w tegorocznym konkursie poezji Zbigniewa Kabaty w Koprzywnicy.

Następnie rozpoczęła się Msza Święta koncelebrowana przez księży: Krzysztofa Rusieckiego Dziekana sandomierskiego, Kazimierza Sawościanika Proboszcza z Sulisławic,Ks. Kan. Stanisława Bastrzyka Proboszcza z Niekrasowa, Wincentego Suwałę z Sulisławic i Księdza Wikariusza z Wiązownicy.
 
Obecne na uroczystości poczty sztandarowe:
1. 2 Pułku Piechoty Legionów AK
2. PSP im. Oddz. Partyzanckiego AK "Jędrusie" w Smerdynie
3. PZS im. Oddz. Partyzanckiego Jędrusie w Sulisławicach
4. Polskie Drużyny Strzeleckie Okr. Staszów z d-cą mjr. Wiesławem Kucą
5. OSP z Sulisławic
6. OSP z Wólki Gieraszowskiej
7. Związek Strzelecki "Strzelec" im. Oddz. Partyzanckiego AK "Jędrusie" z Tarnobrzegu.

Obecne delegacje:
1. UM Sandomierza reprezentowany przez Wiceburmistrz dr Ewę Kondek
2. UG w Łoniowie reprezentowany przez Przewodniczącego Rady Gminy Antoniego Szpaka i Sekretarza Andrzeja Swajdę
3. Towarzystwo Naukowe Sandomierskie
4. I LO Collegium Gostomianum z Dyrektor dr Barbarą Tęgiewicz
5. PZS w Sulisławicach z Dyrektor Małgorzatą Borycką
6. SP w Smerdynie z Dyrektor Marzeną Górną
7. Zespół Szkół im. Papieża Jana Pawła II w Czajkowie z Dyrektor Marią Swatek
8. Koło ŚZŻ AK w Sandomierzu z Prezesem płk. Januszem Jakubowskim
9. Koło ŚZŻ AK w Tarnobrzegu z Prezesem mec. Rajmundem Aschenbrennerem
10. Polskie Towarzystwo Historyczne o. Sandomierz z Prezesem Arturem Brzozowskim.

Obecne były również Rodziny "Jędrusiów" oraz jedna z inicjatorów nadania profesorowi Kabacie tytułu Honorowego Obywatela Miasta Sandomierza Pani Alicja Kaszyńska.

Po Mszy Świętej nastąpiło przejście na cmentarz, gdzie przy Grobie "Jędrusiów" odmówiona została modlitwa poprowadzona przez ks. Rezydenta Wincentego Suwałę CR. W imieniu zebranych, Zarządu Głównego oraz Zarządu Okręgu Podkarpackiego ŚZŻAK pożegnanie wygłosił mec. R. Aschenbrenner.

Następnie Kamil Kiliański i Tomasz Kowal recytowali wiersze Z. Kabaty: "Tak bardzo tego pragnę..." i "Armia Krajowa" - nieoficjalny hymn Armii Krajowej, po czym delegacje złożyły kwiaty na Mogile "Jędrusiów".


(Aut. Tomasz Kowal, skróty red.)

Zmarł Zdzisław Rachtan "Halny"

alt26 stycznia 2014 r. w wieku niespełna 90 lat zmarł podporucznik czasu wojny Zdzisław Stefan Rachtan „Halny”.

Odznaczony Krzyżem „Pro Amicus” Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. Laureat Nagrody IPN „Kustosz Pamięci Narodowej” inicjatorami nadania której byli harcerze ZHR.
Cześć Jego Pamięci...
...
Ostatni żyjący oficer Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury” i I batalionu 2 pułku piechoty Legionów AK, awansowany do tego stopnia podczas II wojny światowej. Jeden z twórców i założycieli niezależnego kombatanckiego Środowiska Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”–„Nurt” i jeden z inicjatorów budowy kapliczki Matki Boskiej Bolesnej na Wykusie. Honorowy Przewodniczący Środowiska Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”–„Nurt”. Odznaczony Krzyżem „Pro Amicus” Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. Laureat Nagrody IPN „Kustosz Pamięci Narodowej”. Honorowy Obywatel Wąchocka i Starachowic.

Był inicjatorem podpisania przez Środowiska „Ponury”–„Nurt” ze Związkiem Harcerstwa Rzeczypospolitej porozumienia o przejęciu tradycji. Dalekowzroczna polityka „Halnego” we współpracy z młodzieżą harcerską od lat osiemdziesiątych pozwoliła na „przekazanie pałeczki w sztafecie pokoleń”. To z kolei pozwoliło na kontynuowanie działalności kombatantów AK i dalszy ciąg organizowania największych w kraju, poza obchodami rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, uroczystości kombatanckich Armii Krajowej.

Zdzisław Stefan Rachtan urodził się 9 marca 1924 r. w Wierzbniku w rodzinie Stefana i Jadwigi z d. Sułek. Ukończył Szkołę Powszechną w Wierzbniku. Nie zdążył podjąć nauki w gimnazjum. Wybuch II wojny światowej pokrzyżował jego zamierzenia. Ze względu na młody wiek nie wziął udziału w wojnie obronnej 1939 r.

Wiosną 1940 r. znalazł zatrudnienie jako pracownik fizyczny w Zakładach Ceramicznych „Rogalin” w Wierzbniku. W październiku 1940 r. zaangażował się w konspirację w szeregach Narodowej Organizacji Wojskowej. Przyjął pseudonim „Halny”. Początkowo był łącznikiem i kurierem. Za sabotaż w miejscu pracy 13 lutego 1942 r. został aresztowany przez Placówkę Sicherheitspolizei i Sicherheitsdienst (Policji i Służby Bezpieczeństwa) w Kielcach. Został osadzony w więzieniu przy ul. Zamkowej w Kielcach. Zachorował na tyfus plamisty, dyzenterię i zapalenie płuc. Nie przyznał się do niczego, a niemiecki aparat śledczy nie znalazł przeciwko niemu dowodów. Rodzinie udało się go wykupić i 8 czerwca 1942 r. opuścił więzienie. Do września leczył się w rodzinnym domu. We wrześniu 1942 r. powrócił do pracy w cegielni.

W marcu 1943 r. włączony został do oddziału dywersyjnego NOW pod dowództwem chor. Tomasza Wagi „Sęka”, „Szorta”. Pełnił w nim funkcje dowódcy drużyny i zastępcy dowódcy plutonu. Przeszedł także szkolenie podoficerskie. Po kilku miesiącach intensywnego szkolenia oddział był gotowy do wymarszu w pole.

W czerwcu 1943 r. chor. „Szort” podporządkował się por. cc. Janowi Piwnikowi „Ponuremu”, Komendantowi „Kedywu” Okręgu Radomsko-Kieleckiego AK. „Halny” z oddziałem „Szorta” wszedł w skład I Zgrupowania Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”. Strz. Zdzisław Rachtan przeszedł cały szlak bojowy Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury” w 1943 r. Brał udział w walkach z trzema obławami na Wykusie (lipiec, wrzesień i październik), w akcjach na pociągi pod Łączną (2/3 lipca), Berezowem (12/13 lipca), Sufragańcem (3/4 października). Przez dowództwo wysyłany był także do zadań specjalnych o podwyższonym stopniu ryzyka.  Jeszcze w 1943 r. został awansowany na kaprala.

Zimę 1943/1944 r. spędził ze skadrowanym oddziałem pod dowództwem por. cc. Eugeniusza Kaszyńskiego „Nurta” w rejonie Opatowa. Wiosną 1944 r. podczas odtwarzania Sił Zbrojnych w Kraju oddział ten przeformowany został w I batalion 2 pułku piechoty Legionów AK. „Halny” pełnił w nim funkcję dowódcy 1 drużyny w 3 kompanii chor. Tomasza Wagi „Szorta”. Przeszedł cały szlak bojowy batalionu. 12 sierpnia 1944 r. awansowany został do stopnia plutonowego. Za udział w akcji pod Dziebałtowem 26 sierpnia 1944 r. otrzymał Krzyż Walecznych. Za postawę i odwagę w walkach pod Lipnem i Chotowem 29–30 października 1944 r. odznaczony został Krzyżem Wojennym Virtuti Militari V klasy.

Po demobilizacji batalionu w dniu 14 listopada 1944 r. przedostał się do Pawłowa koło Starachowic. Tutaj w styczniu 1945 r. poślubił Krystynę Witebską „Justynę”, łączniczkę NOW-AK. W Pawłowie zastał go rozkaz o rozwiązaniu Armii Krajowej i awansowaniu go na stopień podporucznika czasu wojny.

Z obawy przed aresztowaniem przez Urząd Bezpieczeństwa, wyjechał z żoną do Torunia. Występował tam pod swoim okupacyjnym nazwiskiem „Zdzisław Drzazga”. W latach 1945–1950 pracował w Polskiej Fabryce Gazomierzy w Toruniu jako kasjer, referent aprowizacji, kalkulator, kierownik wydziału pracy i płac, kierownik wydziału statystyki i planowania, kierownik administracyjny oraz referent zaopatrzenia.

20 października 1945 r. „Halny” ujawnił się przed Komisją Likwidacyjną byłej Armii Krajowej przy Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego m. st. Warszawy.  W 1947 r. zdał maturę w Liceum dla Dorosłych im. Stefana Żeromskiego w Toruniu i rozpoczął studia na Wydziale Prawno-Ekonomicznym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, gdzie studiowała już jego żona.

W sierpniu 1950 r. osobą Zdzisława Rachtana zainteresował się Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Toruniu. Z tego powodu przeniósł się z żoną i dziećmi do Warszawy. Znalazł pracę w dziale planowania Polskich Wydawnictw Gospodarczych „Polgos”, z którymi związał się do 1962 r.

Poza pracą zawodową, w 1950 r. został członkiem Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, połączonego jeszcze w tym samym roku w Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze. Działał na różnych stanowiskach. Czynnie uprawiał turystykę górską. W 1962 r. ukończył na Uniwersytecie Warszawskim przerwane w 1950 r. studia prawnicze.

W grudniu 1962 r. znalazł pracę w Spółdzielczym Biurze Turystycznym „Turysta”. W nowym przedsiębiorstwie pełnił funkcję Dyrektora Biura Turystyki Krajowej. Został zwolniony z pracy w grudniu 1981 r., po wprowadzeniu stanu wojennego.

Poza pracą zawodową i turystyką górską Zdzisław Rachtan „Halny” jesienią 1956 r. był jednym z pomysłodawców i inicjatorów ufundowania kapliczki Matki Boskiej Bolesnej na Wykusie. Był to jeden z pierwszych w Polsce pomników poświęconych Armii Krajowej. Inicjatywa związana z budową obelisku pozwoliła „Halnemu” i innym oficerom oddziałów AK „Ponurego” i „Nurta” na zorganizowanie już w 1957 r. ogólnopolskiego środowiska kombatanckiego, które od samego początku aż do 1989 r. funkcjonowało nieoficjalnie i niezależnie od ZBoWiD i wszelkich subwencji państwowych. Rachtan był jednym z najważniejszych członków Rady Starszych (zarządu) Środowiska, a następnie Przewodniczącym Środowiska Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”–„Nurt”.

Działające poza oficjalnymi strukturami, bez oparcia w szeroko rozwiniętym aparacie administracyjno-urzędniczym Środowisko był w stanie funkcjonować w okresie Polski Ludowej. Doświadczenia wyniesione z lat wojny pozwoliły na zorganizowanie nowej, pokojowej działalności w sposób zapewniający sprawny przepływ informacji i wzajemne zaufanie.

Do najważniejszych osiągnięć Zdzisława Rachtana „Halnego” do 1989 r. należy zaliczyć organizację słynnych w całym kraju „koncentracji” – czerwcowych spotkań w Górach Świętokrzyskich na Wykusie i w Wąchocku, skupiających weteranów AK, a od końca lat siedemdziesiątych XX w. także przedstawicieli opozycji demokratycznej ROPCiO, KOR, KSS-KOR, „Solidarności”, „Solidarności Walczącej”, KPN, NZS, a także Ruchu Harcerstwa Rzeczypospolitej.

Z inicjatywy Środowiska „Ponury”–„Nurt”, w 1984 r. na rynku w Wąchocku stanął pierwszy w Polsce figuratywny pomnik oficera Armii Krajowej – mjr. Jana Piwnika „Ponurego”. Trzy lata później, 17 września 1987 r. po 18 latach starań do Polski sprowadzone zostały z ZSRR prochy poległego w 1944 r. „Ponurego”. W dniach 10-12 czerwca 1988 r. Środowisko „Ponury”–„Nurt” było organizatorem powtórnych uroczystości pogrzebowych Jana Piwnika, w których wzięło udział ok. 30 000 osób z całej Polski, w tym dużej liczby przedstawicieli opozycji demokratycznej.

Był także jednym z inicjatorów utrwalania pamięci o powstaniu styczniowym 1863-1864 przez środowiska akowskie, czego przykładem są m.in. pomnik na Polanie Langiewicza w lesie pod Wąchockiem i konferencje naukowe współorganizowane z Polską Akademią Nauk i Polskim Towarzystwem Historycznym.

Poza działalnością w Środowisku „Ponury”–„Nurt”, w 1979 r. wszedł w skład nieformalnego Społecznego Komitet Uczczenia Pamięci Generała Stefana Roweckiego „Grota” i Jego Żołnierzy, na czele którego stali kolejno prof. Henryk Samsonowicz, prof. Aleksander Gieysztor, a następnie art. plast. Stanisław Soszyński. Zwieńczeniem aktywności komitetu było wystaranie się latem 1981 r. u władz stolicy o nazwanie budowanego w Warszawie mostu drogowego na Wiśle imieniem gen. dyw. Stefana Roweckiego „Grota”, a drogę łączącą dwa brzegi rzeki – Aleją Armii Krajowej.

Doświadczenia Środowiska „Ponury”–„Nurt” z lat PRL pozwoliły na przełomie 1989/1990 powołać Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, którego Rachtan był jednym z założycieli. W 1990 r. został wybrany na Wiceprzewodniczącego Zarządu Głównego ŚZŻAK. Swoją funkcję pełnił przez dwie kadencje. Ponadto od 1995 r. był również społecznie Wiceprezesem Zarządu Fundacji Pomocy na Rzecz Żołnierzy Armii Krajowej im. gen. broni Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka”.

Od 1990 r. ściśle współpracował także z odrodzoną Policją. Największą inicjatywą było przyjęcie za patrona mjr. Jana Piwnika „Ponurego” przez Komendę Wojewódzką Policji w Kielcach. W 1990 r. staraniem funkcjonariuszy Policji i kombatantów AK ustanowiona została także Honorowa Policyjna Odznaka Zasługi im. mjr. „Ponurego”, nadawana za czyny związane z ratowaniem życia obywatelom z narażeniem własnego życia. Jednym z odznaczonych został pośmiertnie podkomisarz Andrzej Struj z Komendy Stołecznej Policji w Warszawie. Zdzisław Rachtan od 1990 r. był członkiem Kapituły Honorowej Policyjnej Odznaki Zasługi im. mjr. „Ponurego”. Jego staraniem nadano odznace rangę ogólnopolską, dla wszystkich policjantów w kraju.

W czerwcu 1995 r. wybrany został Przewodniczącym Zarządu Środowiska „Ponury”–„Nurt”. W 2007 r., ze względu na wiek i stan zdrowia, zrezygnował z funkcji. Został wybrany dożywotnio Honorowym Prezesem Środowiska Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich Armii Krajowej „Ponury”–„Nurt”.

W 1999 r. z inicjatywy Anny Lubowickiej „Hanki” i Zdzisława Rachtana „Halnego” rozpoczęto tworzyć archiwum Środowiska „Ponury”–„Nurt”, które obecnie posiada około 10 metrów bieżących spuścizny po żołnierzach AK z całej Polski, walczących w latach 1943–1944 w Górach Świętokrzyskich.

W 2007 r. z inicjatywy Zdzisława Rachtana „Halnego” i jego żony Krystyny „Justyny” ufundowana została tablica pamięci Jana Jeziorańskiego „Jana Nowaka” i jego żony Jadwigi „Grety”. Tablica została odsłonięta i poświęcona w kaplicy Matki Boskiej Nieustającej Pomocy przy ul. Wilczej 7 w Warszawie.

Za ponad pięćdziesięcioletnią pracę społeczną na rzecz kombatantów, a także miejscowej społeczności, Zdzisław Rachtan przez władze samorządowe Wąchocka (2007 r.) i Starachowic (2012 r.) został uznany za honorowego obywatela tych miast.

Jego aktywność na wielu polach działalności obywatelskiej i społecznej została uhonorowana licznymi odznaczeniami. Był m.in. kawalerem Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski, Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski, Krzyża Srebrnego Orderu Wojennego Virtuti Militari, Krzyża Walecznych, Złotego Krzyża Zasługi, Krzyża Armii Krajowej, Krzyża Partyzanckiego. Odznaczony został także czterokrotnie Medalem Wojska, Medalem Za zasługi w turystyce, Jasnogórskim Medalem Pro Fide et Patria, Złotym Medalem Za zasługi dla Policji, Medalem Pro Patria, Medalem Za Zasługi dla Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej oraz kilkunastoma odznakami pamiątkowymi AK, PTTK, ZHP.

Uhonorowaniem działalności Zdzisława Rachtana „Halnego” była przyznana Mu w 2013 r. nagroda „Kustosz Pamięci Narodowej” za szczególnie aktywny udział w upamiętnianiu historii Narodu Polskiego w latach 1939–1989. Inicjatorem przyznania nagrody był ZHR.

Żródło: www.zhr.pl

"Dzień Weterana - Szacunek i wsparcie"

altW trakcie obchodów Centralnych Uroczystości Dnia Weterana w Warszawie w roku 2012 - zrodził się pomysł aby "wyjść do ludzi" oraz aby kolejne obchody naszego świeta odbyć się mogły w "małych ojczyznach". Pierwszy wybór padł na Wrocław, przy pełnej akceptacji naszego pomysłu przez Ministerstwo Obrony Narodowej i Miasto Wrocław.

W miarę kształtowania się naszych zamierzeń odnośnie realizacji Centralnych Uroczystości Dnia Weterana - okazało się, że tak naprawdę 29 maja 2013 roku powinien być zwieńczeniem większej akcji. Zrozumieliśmy, że istnieje potrzeba szerszej akcji informacyjnej mającej na celu uświadomienie społeczeństwa. Tak powstał pomysł na kampanie społeczną "Dzień Weterana - Szacunek i wsparcie"

Jej zadaniem jest pogłębienie  szacunku do polskich barw narodowych i munduru, chcielibyśby aby Polski Żołnierz, Funkcjonariusz czy Osoba Cywilna  czuła dumę oraz miała szacunek i wsparcie od społeczeństwa  z powodu służby dla Ojczyzny w misjach poza granicami kraju.

Pragniemy uwrażliwić społeczeństwo na problemy weteranów i ich rodzin – szczególnie tych, którzy zostali ranni w czasie pełnienia służby lub ponieśli najwyższą cenę – cenę życia. Poprzez akcję społeczną, pragniemy wpłynąć na świadomość Polaków o potrzebie wsparcia dla rannych weteranów oraz szacunku dla weteranów działań poza granicami kraju.

Wszystkim Weteranom misji ONZ i NATO - GROMKIE CZUWAJ!!!

Szczególnie ściskamy naszego Druha Romka
- uczestnika misji w Bośni i Iraku
oraz kpt. Orlika z O.A.K.

Ostatnia droga Komendanta "Ponurego"

Tekst opracowania albumu Tadeusza Karolaka jest bardzo obszerny. Skrótu za zgodą autora dokonał Zdzisław Rachtan HALNY, żołnierz "Ponurego" i "Nurta" z oddziału "Szorta".

W dziesięć lat po powtórnym pogrzebie majora Jana Piwnika PONURY, Komendanta Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich Armii Krajowej w 1943 roku, i dowódcy VII batalionu w 77 lidzkim pułku piechoty Armii Krajowej w roku 1944, przywołujemy pamięć tamtych trzech dni czerwca 1988 roku.

Odbył się ten pogrzeb na Ziemi Świętokrzyskiej, tam gdzie Jan Piwnik urodził się i walczył na czele swoich oddziałów Armii Krajowej. Pogrzeb, a właściwie manifestacja długo ukrywanych uczuć do tego, co stanowiło Polskę i o Polsce. Manifestacja, jakiej nie było od zakończenia wojny, tych, którzy tamte czasy pamiętali i tych - którym o tamtych czasach mówiono.

Byli tam żołnierze Armii Krajowej z blisko siedemdziesięciu jednostek bojowych. Byli mieszkańcy tych pięknych gór. Byli harcerze, młodzież i tysiące, tysiące Polaków i Polek z całego kraju i spoza jego granic. Byli też ci, którzy walczyli pod komendą "Ponurego". To przede wszystkim dzięki nim i ich przyjaciołom, po wieloletnich staraniach udało się ekshumować prochy majora "Ponurego" z nowogródczyzny na kielecczyznę. To właśnie oni, jego wierni żołnierze, byli organizatorami tej niezwykłej uroczystości. W pogrzebie wzięło liczny udział duchowieństwo; wielu księży, kapelanów Armii krajowej, biskupi i kardynał. I taki właśnie był ten pogrzeb: narodowy, katolicki i patriotyczny - nasz.

Rok 1988, 10 czerwca, piątek, popołudnie - Wąchock, XII-wieczne opactwo ojców cystersów. Około trzydziestu osób zebrało się w kapitularzu klasztornym przy prostej, z sosnowych heblowanych desek trumnie. Czekają.

Opat, ojciec Benedykt Matejkiewicz - kiedyś kapitan ORKAN, kapelan Armii Krajowej na Podhalu, teraz honorowy kapelan Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich Armii Krajowej PONURY-NURT. Czekają.

Niewiele po piętnastej DZIK - Marian Świderski i HALNY - Zdzisław Rachtan, poprzedzani przez cystersa, ojca Anioła - Jana Karsznię, wnoszą urnę. Jest cicho, cichuteńko. Słychać tylko kroki wchodzących, a później odgłosy przekładania jednej urny do drugiej specjalnie przygotowanej, wykonanej z nierdzewnej stali. Na wieku wygrawerowano znak Zgrupowań, a na jej boku napis "śp. Jan Piwnik PONURY; 1912-1944". Miał tylko trzydzieści dwa lata. Ale wtedy, gdy nosiło się Polskę w sercu, mogło to również znaczyć aż, trzydzieści dwa lata. Do urny zostaje też włożony dokument, w którym odnotowano dla potomnych etap ostatniej drogi tego oficera Armii Krajowej. Później urnę złożono w drewnianej trumnie. Trudny moment. Niektórym zaszkliły się oczy. Opat wraz z ojcami i braćmi zakonnymi rozpoczął okolicznościową liturgię i kończy przejmującym "Reguiem". Żołnierze Komendanta zaintonowali swój hymn "Choć z dala swą mamy rodzinę i bliskich, My polscy żołnierze od Gór Świętokrzyskich..." - grzmią słowa partyzanckiej pieśni w wiekowym opactwie. Trumnę z prochami Komendanta biorą na ramiona jego żołnierze: DZIK, HALNY, MŚCISŁAW - Wiesław Mikita, SOWA - Ryszard Gugała. Niosą w milczeniu - składają w samochodzie - karawanie, tym samym, który przywiózł prochy majora "Ponurego", ekshumowane z Wawiórki, z ziemi Mickiewicza i Narbutta. Teraz rozpoczyna się pogrzeb-pożegnanie. Będą żegnać go ci, wśród których rósł, ci, którymi dowodził i ci, dla których stał się, symbolem.

Ta niezwykła uroczystość trwać będzie trzy dni. Jej organizatorami są podkomendni majora "Ponurego" oraz biskupi ordynariusze diecezji sandomiersko-radomskiej i kieleckiej. Bo taki ma być: ten pogrzeb - narodowy i katolicki. Nasz pogrzeb.

Rusza kolumna kilkudziesięciu samochodów. Jadą wolno, z zapalonymi reflektorami. Zwracają uwagę przechodniów. Trasa wiedzie przez Starachowice, Pawłów, Nową Słupię, Waśniów, Mominę do Janowic. Kondukt zatrzymuje się w Moninie. Na niewielkim wiejskim cmentarzu leżą rodzice Jana Piwnika

Ubrany w liturgiczne szaty opat, ojciec Benedykt w krótkiej i pięknej modlitwie "od serca" mówi przy grobie tu spoczywających Zofii i Jana Piwników, że wrócił ich syn. Kiedy ostatni raz byli ze sobą tu, na ziemi? Chyba w roku 1943. Potem była jeszcze nadzieja, że syn doczeka końca wojny, że wróci... A potem już tylko pustka... Przeżyli go o blisko trzydzieści lat. Zmarli wkrótce po sobie, Jan w 1971 roku, Zofia w 1972 - jak ludzie którzy stanowią dla siebie wszystko. On miał dziewięćdziesiąt dziewięć lat, ona dziewięćdziesiąt. Któż odgadnie, jakie wielkie talenty pedagogiczne mieli ci prości ludzie? Jaką charyzm zdolną sformować takiego człowieka, musieli posiadać - niepiśmienny przez całe życie ojciec i mająca ledwie dwie klasy wiejskiej szkółki matka? Będzie o tym mówił za dwa dni w Wąchocku metropol1ta wrocławski, kardynał Henryk Gulbinowicz. Powie tak: "A kiedy zrodziła go matka, 30 sierpnia 1912 roku we wsi Janowice, nikt nie sądził, że w tym chłopskim niemowlęciu złożył Bóg, słowem ojca i matki, tak ogromną miłość do Ojczyzny, tak wielkie umiłowanie Narodu, że wystarczyło aż po kres życia. Jakże to radosna prawda, wyczytywana codziennie z kart Ewangelii, że Bóg nie ma względu na osobę, że w Jego oczach wszyscy jesteśmy równi, bo oto chłopskie serca ojca i matki przywiązane do ziemi umiały przekazać swojemu synowi, wpisać na trwałe w jego umysł, ideały tak wielki i piękne, które zrodziły bohatera ... Jak rodzice "Ponurego" nauczyli syna tak myśleć i działać?"

Janowice pod Witosławską Górą w paśmie Gór Świętokrzyskich. Jest szósta wieczorem. Pochmurnie, szaro, ale uroczyście. Witają nas tłumy. Dziesiątki samochodów. Ludzie czekają od paru godzin (Tak będzie przez następne dwa dni). Są nie tylko miejscowi i mieszkańcy okolicznych wiosek: czekają poczty sztandarowe, wśród nich te najważniejsze: oryginalny sztandar Kedywu Kielecko-Radomskiego z 1943 roku, przyjęty przez żołnierzy "Ponurego" i "Nurta" jako ich znak bojowy. Jest i sztandar 2 p.p. Legionów Armii Krajowej z Sandomierza, pułku tej ziemi. Stanisław Skotnicki, wtedy ppor. BOGORIA i dowódca zwiadu konnego, podaje donośnym głosem rozkaz: "Baczność, sztandary salut". Przycichł tłum, pochylają się sztandary.

Trumnę wzięli na ramiona hutnicy, w jasnych, filcowych kapeluszach i ubraniach paradnych. Są z pobliskiego Ostrowca Świętokrzyskiego, z huty, którą zbudowano już w początkach poprzedniego wieku. Wolno przesuwają się przez rozstępujący się tłum. Idą do domu rodzinnego Piwników. Jest parterowy, rozłożysty, chłopski, taki, jakich było tu w1ele. Hutnicy wnoszą trumnę do wnętrza, ustawiają w izbie specjalnie przygotowanej, przykrywają biało-czerwoną flagą. Wokół trumny warta honorowa, kolejno: rodzina, żołnierze "Ponurego" i żołnierze innych oddziałów Armii krajowej. Jest siedmiu kapelanów, są kolejarze, hutnicy, są sąsiedzi. Warty zmieniają się co piętnaście minut. Tak będzie przez całą noc, do rana.

Sobota, 11 czerwca, rano. Tysiące ludzi. Ileż młodzieży! Wszyscy stoją karnie w miejscach wytyczonych przez harcerzy. Trumnę wyniesiono na ganek. W imieniu rodziny żegna najsławniejszego z Piwników siostrzeniec - Mieczysław Sokołowski. Formuje się kondukt. Z przodu - dwa krzyże. Jeden - tradycyjny, pogrzebowy, drugi z Wawiórki - ciężki, żelazny. Niesie go młody człowiek ... Kim jest, jak się nazywa? Nieważne. Jest jednym z nas. Niesie i nie pozwala się zmieniać. Trumnę niosą mieszkańcy-gospodarze z Janowic. Przed trumną księża biskupi: Edward Materski i Stanisław Szymecki, ordynariusze tych diecezji. Także opat ojciec Benedykt. Kondukt idzie w szpalerze ludzi, pośród płotów i zagród do odległego o dwa kilometry parafialnego kościółka w Nagorzycach. Mszę Świętą celebruje sufragan warszawski, ksiądz biskup Zbigniew Kraszewski, żołnierz Armii Krajowej. Katafalk otaczają podkomendni. Nie ma już wielu z tych, którzy przeżyli wojnę. Nie ma NURTA Zygmunta Kaszyńskiego, MARIAŃSKIEGO - Stanisława Pałaca, JURKA Jerzego Czerwonki, SZORTA - Tomasza Wagi. Odeszli. Pozostały wspomnienia, zdjęcia i metalowe tabliczki z nazwiskami, przytwierdzane do murku okalającego kapliczkę na Wykusie. Przed końcem uroczystości, w imieniu weteranów Armii Krajowej Obwodu Sandomiersko-Opatowskiego, pożegna "Ponurego" porucznik BOROWY - Jan Pękalski. A później, po zakończeniu, parafialny chór z Ćmielowa rozpoczyna "Boże, coś Polskę ..." Podchwytują pieśń najbliżej stojący, potem wszyscy - kilkutysięczny tłum. Potężne "Przed Twe ołtarze zanosim błaganie ..." niesie się hen, pod Witosławską Górę.

O trzynastej rusza samochodowy kondukt do Michniowa, odległego o około pięćdziesiąt kilometrów. Dziesiątki, setki samochodów, rejestracje ze wszystkich stron kraju. Są także z Wielkiej Brytanii, Austrii, RFN, Francji ... Droga wiedzie przez piękną, jakże piękną Kielecczyznę. Przez leżącą u stóp Świętego Krzyża Słupie Nową. Przez położony na wzgórzu, malowniczy jak z włoskich pejzaży Bodzentyn i Wzdół Rządowy. Wszędzie ludzie: szpalery, rzędy, grupki - któż ich zliczy! Odświętnie ubrani: kobiety w czerwono-czarnych zapaskach, mężczyźni w brązowych sukmanach i niebieskich maciejówkach. Wszędzie transparenty: "Witamy bohatera Gór Świętokrzyskich", "Witamy naszego Rodaka" ... Kolorowe girlandy i chorągiewki. Ukwiecone płoty, umajone powitalne bram kwiaty układane wzdłuż wiejskich dróg. W Bodzentynie obrazy Najświętszej Pani Jasnogórskiej. Przejazd przez Wzdół Rządowy, usłany kwiatami ... Przejeżdża Komendant przez swoją ziemię, wśród swoich ... pozdrawia Góry Świętokrzyskie.

I oto Michniów, który był wtedy ich wioską. A potem... a potem go nie było. Palony dwukrotnie, dzień po dniu, z zemsty, przez Niemców. Na miejscu tamtej wioski, zrównanej z ziemią - długa, rozłożysta wzdłuż drogi murowana wieś. Trumna na ramionach miejscowych weteranów Armii Krajowej. Twarze chłopskie, ogorzałe słońcem, poorane bruzdami, dłonie duże, żylaste, spracowane. Polową Mszę Świętą celebruje ksiądz biskup Edward Materski. W homilii mówi o tej strasznej zbrodni, jaką tu popełniono. Dwieście trzy nazwiska odczytać można z tablic umieszczonych na długiej, murowanej mogile kryjącej prochy pomordowanych. Zabijano wszystkich: mężczyzn, kobiety, starców, dzieci: najmłodszy Stefan miał dziewięć dni. Mordowano ich dlatego, że pomagali "Ponuremu", za to, że nie mogli go złapać. Nikt z Michniowian, kto przeżył te dwa straszne dni 12 i 13 lipca 1943 roku, nie obciąża "Ponurego". Potem mówi HALNY, świadek hitlerowskiego barbarzyństwa. Michniów był to największy dramat walk świętokrzyskich - dramat dowódców i żołnierzy. Nie zdążyli z odsieczą. Nie potrafili uratować tej "najwierniejszej z wiernych wsi". Po raz drugi w tym dniu "Boże, coś Polskę..." kończy Mszę Świętą.

Karawan, samochody, ustawione w tym samym porządku, odjeżdżają na Wykus. I znowu odświętnie ubrani ludzie, chorągiewki, powitalne bramy, kwiaty.

Przed wjazdem do siekierzyńskich lasów na kondukt czeka sześcioosobowy patrol konny z 8 Krakowskiej Drużyny Konnej im. księcia Józefa Poniatowskiego - dwie harcerki i czterech harcerzy. HALNY przyjmuje meldunek - powitanie od forpoczty harcerskiej służby porządkowej. Leśna droga na Wykus zatłoczona. Płynie rzeka ludzi. Karawan z trumną posuwa się metr po metrze, wśród gęstniejącego tłumu. Co kilkadziesiąt metrów - proporczyki ze Znakiem Czerwonego Krzyża. To harcerskie patrole sanitarne, dowodzone przez harcmistrza Tomasza Świerkosza, studenta piątego roku medycyny w Krakowie. Wszystko jest znakomicie zorganizowane. Harcerska służba ruchu działa bezbłędnie. Harcmistrz Stanisław Zajączkowski - żołnierz Armii Krajowej - ma swoją czterdziestopięcioosobową grupę harcerek i harcerzy z Łodzi, w każdej chwili gotowych do pomocy. Punkt dowodzenia służbą sanitarną znajduje się na Wykusie. Zawiadują nim siostra HANKA - Anna Lubowicka z Warszawy. Są lekarze: dr Elżbieta Gajderowicz-Waga, córka chorążego SZORTA i dr Radka Gansiniec oraz sanitariuszki z tamtych lat: BAŚKA - Edyta Chachaj i JANKA - Janina Czerwonka; wszystkie z Wrocławia. Przed Wykusem kondukt zatrzymuje się wśród drużyn starszoharcerskich. Sześciu rosłych druhów bierze trumnę na ramiona i otoczeni rojem harcerek i harcerzy ruszają w stronę polany. Patrzący na to widzą scenę-symbol. Przecież to oni, młodzi, mają ponieść w przyszłość prawdę i legendę o Armii Krajowej i jej walce. Czy udźwigną ten święty depozyt, składany na ich barki przez tych, dla których "domem był las"? Na polanie obok kapliczki - pomnika brzozowy katafalk, ołtarz polowy, duchowieństwo i wielotysięczne tłumy. Kapliczkę z wyrytymi nazwiskami i pseudonimami oraz pięknym wizerunkiem Matki Boskiej Bolesnej postawili po październikowej "odwilży" w 1957 roku i poświęcili ją stu dwudziesto trzem poległym kolegom.

Trumnę, przy dźwiękach marsza żałobnego, umieszczono na katafalku i okryto biało-czerwonym całunem. Po obu stronach harcerskie warty. Godzina 17.00. Mszę Świętą rozpoczyna ksiądz biskup Stanisław Szymecki w asyście pięciu biskupów i opata, Ojca Benedykta. Ucisza się, polana, wstają z krzeseł członkowie rodziny Komendanta oraz przedstawiciele Komitetu Honorowego Pogrzebu. Senior i przewodniczący Środowiska żołnierzy "Ponurego", kpt. DZIK - Marian Świderski, twarzą do trumny składa raport, meldunek-powitanie. Słychać komendy: "baczność", "sztandary salut". Głos DZIKA brzmi jak dzwon: "Panie Komendancie melduję posłusznie: W Twoim partyzanckim obozie na Wykusie wita Cię, Komendancie, polska młodzież; wita pokolenie młodych Polaków wyrosłe po wojnie ... Witają Cię wszyscy, dla których Bóg, Honor i Ojczyzna były, są i będą wartościami najwyższymi (...) Melduję Ci Komendancie, żołnierzy polskich różnych formacji i oddziałów, żołnierzy Armii Krajowej i Twoich, zawsze wiernych podkomendnych. Przyjmij tu, na świętokrzyskim Wykusie żołnierski raport - przyrzeczenie: Wierni prawdzie, za którą oddałeś życie, że Polska jest dobrem najwyższym, wartym każdej ceny; przyrzekamy (...), że nie ustaniemy w trudzie, by Ojczyzna nasza, nasz Polski Dom był domem ludzi prawych, pracowitych i sprawiedliwych, tolerancyjnych dla poglądów innych, życzliwych dla każdego. Nie ustaniemy w trudzie, by z naszego Polskiego Domu wyplenić zakłamanie i pustosłowie, bezprawie i nieróbstwo, niesprawiedliwość i społeczne plagi. Tak nam dopomóż Bóg". Mocne to słowa i zobowiązujące. Msza Święta trwa, a deszcz pada bez przerwy. Za zwartym, wypełniającym polanę tłumem, kilkunastu księży spowiada stojąc wśród drzew. Księża oparci o świętokrzyskie jodły i buki, a z drugiej strony penitenci. Długie kolejki do tych konfesjonałów. Homilię wygłasza główny celebrans. Komunia Święta trwa długo, bo chętnych do jej przyjęcia jest wielu, przede wszystkim młodzież. Po błogosławieństwie huknęli swój hymn, modlitwę partyzancką "O Panie, któryś jest na niebie, wyciągnij sprawiedliwą dłoń...". Dziwna jest moc tej pieśni. Gdy śpiewasz, coś drapie w gardle - gdy słuchasz, cierpnie skóra na grzbiecie. Po Mszy Świętej przemówił Cezary Chlebowski - z pasją reportera opowiada historię starań o ekshumację "Ponurego".

Znaczącym elementem uroczystości na Wykusie jest dekoracja trumny z prochami majora "Ponurego" Krzyżem Złotym Orderu Wojennego Virtuti Militari przez ppłka WOJANA - Wojciecha Borzobohatego w asyście patrolu oficersko-harcerskiego. Krzyż ten nadany został przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie - Kazimierza Sabata. Uroczystości na Wykusie kończą się programem żałobno-artystycznym, który zapowiada LIN - Janusz Skalski. Śpiewa siedmioosobowy zespół Filharmonii im. Romualda Traugutta z Warszawy, pod kierunkiem Tadeusza Kaczyńskiego, wiersze recytują; Anna Nehrebecka, Józef Durjasz, Andrzej Łapicki, Maciej Rayzacher, Andrzej Szczepkowski, Mieczysław Voit oraz Szczepan Mróz ze Starachowic, wychowanek Zgrupowania "Ponury" z czasów powojennych.

Godzina 19.30 - harcerze biorą trumnę na ramiona i niosą na trakt. Składają ją na zaprzężoną w jednego konika furkę-podwodę. Powozi CZORTEK - Stefan Banaczkowski z Wielkiej Wsi. Przed zaprzęgiem: ojciec opat Benedykt z HALNYM, księża kapelani. Przed nimi krzyż niesiony przez harcerza. A na samym przedzie sześcioosobowy patrol konny - szpica harcerska. Jak w tamtych latach - ubezpieczenie. Za trumną - najbliżsi, najmłodsze pokolenie rodziny Piwników. Później weterani, ich rodziny. Idą do Rataj, odległych o prawie dziesięć kilometrów. Robi się szaro, potem ciemno. Zapalają pochodnie. Idą w szpalerze harcerek i harcerzy. Stoją oni wyprostowani "na baczność", paski czapek pod brodą. Są na służbie.

Rataje, godzina dwudziesta druga. Maleńki, drewniany kościółek Świętej Zofii. Trumnę umieszczono w jego wnętrzu i jak w Janowicach rozpoczyna się całonocne, modlitewne czuwanie. Czuwają przede wszystkim miejscowi: żołnierze por. JUDYMA - Mariana Wujkiewicza, dowódcy podobwodu "Dolina" - czyli Iłża; por. JAWORA - Piotra Wróbla, dowódcy podobwodu "Wola" - Starachowice; por. SARMATY - Tadeusza Sulima, dowódcy podobwodu "Morwy" - Skarżysko Kamienna. Nocne czuwanie koordynuje JELEŃ - Franciszek Kmieciak również ze Skarżyska, a kapelanom szefuje SKŁAD - ks. Józef Słaby, proboszcz z Szydłowca. Harcerze kierowani przez DANIELA - Stefana Derlatkę ze Starachowic rozbili tuż obok kilka dużych namiotów, by czuwający mogli odpocząć.

12 czerwca 1988 roku - niedziela. Rataje. Trwa czuwanie przy trumnie Komendanta. Chętnych do objęcia warty, jest coraz więcej. Od wczesnego rana ciągną do Rataj tłumy. Harcerze ograniczyli ruch samochodów. Zadziwia dokładność organizacji. Wielki, w tym udział ma harcmistrzowski sztab z rodzącego się Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej z Krakowa. Przed kościółkiem zbierają się poczty sztandarowe. Kapitan WIÓR - Michał Burhardt z pomocą ARTURA - Jana Seredyńskiego i BASI - Barbary Neyman-Zelttowej (oboje z Szarych Szeregów) ustawiają poczty sztandarowe na przykościelnych błoniach. Jest ich sześćdziesiąt osiem! Nigdy jeszcze w powojennej historii nie udało się zebrać w jednym miejscu żołnierzy Armii Krajowej w takiej liczbie.

A przecież było ich więcej, stu kroć więcej, było ich więcej niż innych, bo ponad trzysta sześćdziesiąt tysięcy. To było wojsko, armia, zbrojne ramię państwa podziemnego.

Jest godzina jedenasta. Porucznik LIN składa meldunek o gotowości sztandarów do powitania. Przyjmuje go ppłk "Wojan", przewodniczący Komitetu Honorowego Pogrzebu, który następnie w towarzystwie członków Komitetu przyjmuje meldunki od poszczególnych pocztów sztandarowych, o gotowości wzięcia udziału w pogrzebie. Przechodzą od sztandaru do sztandaru, a za nimi tłum reporterów i fotoreporterów. Obok stoi w gotowości grupa trzydziestu "Jędrusi", którą dowodzi por. PLISZKA - Eugeniusz Dąbrowski. Będą nieśli trumnę aż do klasztoru O.O. Cystersów w Wąchocku, dwa i pół kilometra. Harcerze rozdzielają między siebie tabliczki jednakowego formatu na dwumetrowych tyczkach. Każda tabliczka z nazwą Kręgu Armii Krajowej, według dawnych granic i podziału terytorialnego II Rzeczypospolitej Polskiej. Tuż przed dwunastą do kościółka przyjeżdża metropolita wrocławski, ksiądz Kardynał Henryk Gólbinowicz. W czasie okupacji był kapelanem w Trzeciej Wileńskiej Brygadzie "Szczerbca" Armii Krajowej, a teraz będzie głównym celebransem. Księdzu towarzyszy siedmiu biskupów, czterech opatów oraz wielu księży i zakonników. Trumnę wynoszą WOJAN, DZIK, HALNY i Mieczysław Sokołowski; przekazują ją "Jędrusiom". Porucznik MIRT - Jerzy Szczerba wraz z ppor. RYSIEM - Tadeuszem Michalskim formują kondukt.

Zgodnie z programem punktualnie o dwunastej rozpoczyna się siódmy etap ostatniej drogi Komendanta. Na czele - tak jak wczoraj - harcerski konny patrol, później krzyż, wieńce, orkiestra i imponująco wyglądająca honorowa kompania harcerek i harcerzy z tradycyjnymi laskami i proporczykami zastępów. Prowadzi ich ostatni naczelnik Szarych Szeregów siwiuteńki ORSZA - Stanisław Broniewski. Za nimi - duchowieństwo i samotna harcerka, która niesie na poduszce Krzyż Złoty Orderu Wojennego Virtuti Militari. Trumnę otaczają "Jędrusie", potem rodzina, Komitet Honorowy Pogrzebu z pułkownikami TRZASK - Henrykiem Krajewski i WOJANEM. Sztandary prowadzą: kapitan WIÓR i porucznik LIN. Pocztom przewodzi sztandar Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich Armii Krajowej PONURY-NURT, niesiony przez STRYJKA - Józefa Szlufika w asyście ORKANA najmłodszego żołnierza Zgrupowań, SOKOLIKA - Henryka Fąfary i ORKANA - Jana Głowackiego. Dalej, za sztandarami kroczy ogromna kolumna weteranów Armii Krajowej. Na czele Zgrupowanie Partyzanckie PONURY-NURT, później: Okręg Śląski AK, Okręg Wołyński AK, Okręg Łódzki AK ... Każdą grupę poprzedzają harcerze niosący tabliczki z nazwami okręgów lub zgrupowań. Idą reprezentanci całej struktury organizacyjnej wojska Podziemnego Państwa Polskiego i tysiące, tysiące Polek i Polaków. Jest również sztandar "Solidarności"! Wśród idących uwijają się dwu lub trzyosobowe zespoły harcerskie białej służby, zaopatrzone w zbiorniczki z wodą pitną. Są na służbie już trzeci dzień. Także służba harcerska ruchu drogowego. Jak oni byli w stanie zapanować nad tysiącami samochodów? A łącznościowcy w harcerskich mundurkach z naszywkami różnych miast! Jest ich kilka tysięcy z całej Polski. Spotkali się pierwszy raz, ale udało się to, czego inni nie są w stanie nauczyć się przez lat ponad czterdzieści.

Ścisły sztab harcerski to krakowianie z odradzającego się ruchu harcerskiego. Przewodzi im harcmistrz Zbigniew Wilk, a pomagają Jerzy Bukowski, Krzysztof Krzyżanowski, Wojciech Wróblewski, Tadeusz Świerkosz.

Drogą wijącą się w dół kondukt schodzi do Wąchocka. Biją dzwony z wieży kolegiaty cysterskiego opactwa. Kondukt zatrzymano przed rynkiem od roku nazwanym placem "Ponurego". Od czterech lat stoi tu Jego pomnik według projektu ZULEJKI - Andrzeja Kastena. Pierwszy figuralny pomnik akowca. Przygotowanie do defilady trwa krótko. Trumnę ustawiono naprzeciwko białej, wykutej w kamieniu sylwetki Komendanta. Obok rodzina, duchowieństwo i Komitet Honorowy Pogrzebu. Teraz rozpoczyna się defilada. Jedyna chyba, jaką kiedykolwiek odebrał. Jedyna, jaką powojenna Polska widziała. Pochylają się sztandary, salutują umundurowani kombatanci. Idą na "baczność" próbując komendę tą wystukać stopami. Nie wszystkim to się udaje. Na wielu twarzach krople łez. Idą wśród tłumów. Idą żołnierze z Kresów, z Małopolski, ze Śląska, od "Parasola", "Zośki" ... Idą ci, którzy walczyli na Zachodzie, ale też i ci, którzy przyszli do Polski ze Wschodu. Wreszcie po tylu latach mają swoją defiladę - defiladę zwycięstwa! Na placu tłumy, pod cysterskim klasztorem tłumy ... Dziesiątki tysięcy ludzi ... Nie było w historii miasteczka takiego zgromadzenia. Dlaczego tu przyszli? Dlaczego zjechali tu z całej Polski? Dlaczego dobrowolnie, nie przymuszani i nie agitowani - jedynie zaproszeni przez biskupów i żołnierzy "Ponurego" - wybrali dzisiaj to miejsce? Dlaczego? Kto rzetelnie odpowie na te pytania, będzie wiedział, jak rządzić tym krajem.

Po defiladzie trumna zostaje przeniesiona pod klasztor i ustawiona na wysokim katafalku przed dużym ołtarzem polowym. Rozpoczyna się Msza Święta. Celebruje ją Kardynał Henryk Gulbinowicz, a wraz z nim biskupi, opaci i liczne duchowieństwo. Ministrantami są harcerze. Homilię wygłasza kardynał. Mówi prosto, zwięźle, jasno. Mówi o powrocie prochów "Ponurego" w ojczyste Góry Świętokrzyskie. I kończy... "ta garstka prochów jest tak silna, że potrafi rozżarzyć się wielkim blaskiem i świecić dla przyszłych pokoleń". Po błogosławieństwie jeszcze krótkie podziękowanie przedstawiciela rodziny - Mieczysława Sokołowskiego, przedstawiciela żołnierzy Armii Krajowej, ppkł WOJANA i przedstawiciela młodzieży harcerza z Lublina. "Boże, coś Polskę ..." hymn narodowy intonuje sześćdziesięcio osobowy zespół chóru "Harfa". Potem w szpalarze wyprężonych harcerzy trumna zostaje wniesiona do przyklasztornego kościoła. HALNY i ZULEJKA, składają urnę z prochami Komendanta w krypcie, która teraz zostaje przykryta piękną, epitafijną płytą z czerwonego, suchedniowskiego piaskowca. Także tę płytę zaprojektował ZULEJKA. Szczyt płyty wieńczy orzeł ze złamanym skrzydłem wykuty z białego piaskowca. Na płycie prosty napis - "mjr Jan Piwnik "Ponury" 1912-1944. Niezłomny Żołnierz Armii Krajowej Siły Zbrojnej Podziemnego Państwa". Uroczystość zakończona. Przed grobową kryptą ustawia się ogromna kolejka. Ludzie przechodzą nabożnie w milczeniu.

Opis tego pogrzebu wraz z pełnymi tekstami wszystkich homilii i przemówień, zamieszczony jest w albumie "Ostatnia droga Komendanta Ponurego". Wydawnictwo Archidiecezji Warszawskiej, Warszawa 1990. Album zawiera ponad 200 zdjęć, w tym 50 kolorowych, oraz wspomnienia żołnierza "Ponurego" z Nowogrodczyzny, Modesta Bobowicza WIRCZA z pogrzebu w Wawiórce 18 czerwca 1944 roku.
 
Tekst pochodzi ze strony www.wykus.zhr.pl

Galeria z Uroczystości
Autor hm. Lech Margiel, Szczep Starszoharcerski "JĘDRUSIE" w Łodzi.



 

Przetłumacz Witrynę

Polish English French German Hungarian Latvian Lithuanian Russian Ukrainian

Użytkownik

Biuletyn "ODWET" nr 22-23

Nowości Filmowe

stat4u