Terminy zbiórek roboczych Kręgu JĘDRUSIE ustalono na każdy pierwszy czwartek miesiąca o godzinie 18.30 w Harcówce Kręgu, w ZSP nr 19, ul Żeromskiego 115 w Łodzi.

Najbliższa zbiórka Kręgu JĘDRUSIE odbędzie sie w dniu 06.11.2014  r.
 

 
Jak zginął Władysław Jasiński Drukuj Email
WŁADYSŁAW JASIŃSKI urodził się 18 sierpnia 1909 r. w Sadkowej Górze, gmina Borowa. Po klęsce armii polskiej w 1939 r. przystąpił do organizowania tajnej organizacji, którą nazwał „Polska Organizacja Partyzancka”. Natomiast w pierwszych miesiącach 1940 r. rozpoczął wydawanie tajnego tygodnika „ODWET”.

Konspiratorów w organizacji przybywało, wielu z nich ściganych przez gestapo musiało się ukrywać. To zmusiło Jasińskiego do organizowania kwater dla ukrywających się ludzi, oraz udzielania pomocy materialnej. W 1941 r. zorganizował grupę dywersyjno – bojową, której dał pseudonim pochodzący od imienia swojego synka, nazywając ją „Jędruś”. Cały czas gestapo poszukiwało Jasińskiego.

9 stycznia 1943 r. Niemcy przyjechali do Turska do rodziny Kabatów, gdzie ich zięć Tadeusz Wołoszynowski bił świnie i wyrabiał wędliny.

O fakcie tym najprawdopodobniej doniósł ktoś na gestapo. Przyjazd Niemców zaskoczył Wołoszynowskiego na gorącym uczynku. Grupą tych Niemców dowodził Andrzej Resler, który pochodził z niemieckiej wioski Sielec koło Staszowa. W Polsce było wiele wiosek zamieszkałych przez Niemców. Resler jeszcze przed wojną odbywał szkolenia w Niemczech. Miał on również pseudonim „Jędruś”, był bardzo groźny i niebezpieczny dla Polaków. Chwalił się, że osobiście rozstrzelał tysiąc Polaków i trzy tysiące Żydów. On to właśnie nastraszył Tadeusza Wołoszynowskiego, że koniec z nim, albo wyda gdzie ukrywa się Jasiński. Każdy rozsądny człowiek stara się ratować swoje życie. Znałem rodzinę Wołoszynowskich – byli to bardzo zacni ludzie. Nie wiem, co Resler obiecywał Tadeuszowi i jak mu groził. Być może Tadeusz liczył, że „Jędrusie” będą się bronić i nadarzy się jemu możliwość ucieczki. Faktem było, że wskazał miejsce pobytu Jasińskiego. Pierwszy zauważył Niemców Józef Wiącek, otworzył drzwi i krzyknął: Uciekajcie, Niemcy !

„Jędrusie” czuli się pewnie u Wiącków i mieli przy sobie tylko broń krótką. Józek i Stach Wiącki zaczęli uciekać między domy i to ich uratowało. Natomiast Władysław Jasiński „Jędruś”, Marian Gorycki – „Polikier” i Antoni Toś „Antek” uciekali w kierunku wzgórza.

Ponieważ był śnieg i dobra widoczność, Niemcy zaczęli strzelać do nich z pistoletów maszynowych. Jasiński był prawdopodobnie ranny i nie mogąc uciekać rzucił w swojej obronie granat w stronę Niemców i zaczął niszczyć konspiracyjne zapiski zanim został zabity. Wyżej na wzgórzu polegli dwaj pozostali partyzanci. Niemcy bardzo szybko odjechali z miejsca zdarzenia, widocznie bali się odwetu.

W nocy „Jędrusie” zabrali ciała kolegów i przewieźli do Sulisławic. Wołoszynowskiego Niemcy aresztowali i zabrali ze sobą. Po dwóch tygodniach został zwolniony. Niemcy liczyli widocznie, że „Jędrusie” wykonają na nim wyrok. Wołoszynowskiego dręczyły widocznie wyrzuty sumienia, że przez niego zginął szef i koledzy, bo będąc młodym człowiekiem, zmarł jeszcze podczas wojny. Zaś SS-mani, Rupert i Resler zostali zlikwidowani przez ludzi konspiracji.

W Polsce przed drugą wojną światową żyło wiele różnych narodowości. Pomimo to nie było między nimi nienawiści. Dopiero Niemcy zasiali w Polsce nienawiść rasową, a Rosjanie ideologiczną. Jedna i druga była nieludzka i bandycka. W takich warunkach Polacy byli zmuszeni bronić się. Stąd nasz apel – „Nigdy więcej wojny i zabijania ludzi z pobudek ideologicznych i rasowych”.

 
MIECZYSŁAW KORCZAK